Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zambia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zambia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 lipca 2013

Czas wracać do Afryki.

Bydgoszcz, 17 lipca 2013; 

Drodzy Przyjaciele! 

   Moje wakacje się już kończą. 
   Czas wracać do Afryki. 
   Czas znowu celebrować liturgię w nieco inny sposób niż w Europie. Przykładem inności w stosunku do naszej europejskiej liturgii jest uroczyste wniesienie Biblii. Tak celebrujemy w naszej parafii Chrystusa Króla w Mumbwa (w Zambii). W Europie zwykle w uroczystej liturgii wnosi się ewangeliarz po drugim czytaniu, w czasie śpiewu ALLELUJA, przed odczytaniem Ewangelii. W Zambii natomiast wnosi się Biblię przed pierwszym czytaniem. Sposób procesyjnego wniesienia za każdym razem jest troszkę inny. Jest to moment, który pozwala na kreatywną twórczość inkulturowaną. Dlatego każda uroczysta liturgia jest jedyna w swoim rodzaju. 
Możecie to zobaczyć na załączonych fotografiach.

Z Bogiem – Józef Matyjek SJ



wtorek, 2 lipca 2013

13 ostatnich lat w Mumbwa

Bydgoszcz, 15 czerwca 2013; 

 Drodzy Przyjaciele!

   Połowa moich trzymiesięcznych „wakacji” już minęła. Tymczasem mój zambijski Prowincjał daje mi znać, że pracuje nad przeniesieniem mnie na inną placówkę po moim powrocie do Afryki. 
   Z wdzięcznością więc spoglądam z Polski na te 13 ostatnich lat, które spędziłem w Mumbwa. Pomagają mi w tym fotografie: 
  • kościółki wśród afrykańskiej przyrody; 
  • afrykański motyl = znak czasu; 
  • nasz dom; 
  • ołtarz codziennych Mszy św.; 
  • maleńka sadzonka w ziemi, która, być może, stanie się drzewem; 
  • drogowskaz do naszego kościoła; 
  • Jakub Rostworowski SJ, mój proboszcz i towarzysz przez 13 ostatnich lat; 
  • nasze siostry i nasi parafianie; 
  • krajobraz naszej rozległej parafii; 
  • ... :)
  • ostrzegawcze napisy na domach: „na AIDS nie ma lekarstwa”. 

 Z Bogiem – Józef Matyjek SJ


















wtorek, 25 czerwca 2013

Ojciec Generał Adolfo Nicolás SJ odwiedził Lusakę.


Mumbwa, (ZAMBIA), 17 kwietnia 2013;

    Drodzy Przyjaciele!

    Ojciec Generał Adolfo Nicolás SJ odwiedził Lusakę. 11-go kwietnia na spotkaniu z jezuitami Prowincji Zambia-Malawi ojciec Generał odpowiadał na nasze pytania. Ja zadałem następujące pytanie: Jak ojciec Generał widzi odpowiedź Towarzystwa Jezusowego wobec przechodzenia katolików do wspólnot pentekostalnych (zielonoświątkowych)?

 Oto odpowiedź ojca Generała: 

   "W tej sprawie najważniejsze jest pytanie: Czego możemy się uczyć od nich? Czego my możemy się uczyć od wspólnot pentekostalnych (zielonoświątkowych)? Możemy uczyć się od nich w takich dziedzinach jak:

  • zaangażowanie uczuć w modlitwę, nie poprzestając tylko na rozumie; 
  • wspólnota; 
  • radość; 
  • zaufanie;
  • nadzieja. 
    Czemu nie moglibyśmy się uczyć od nich? Możemy też studiować Zesłanie Ducha Świętego (Pentecost). Możemy studiować pentekostalizm (ruch zielonoświątkowy). Studiować: dlaczego oni odnoszą sukces? Co moglibyśmy wintegrować w naszą rzeczywistość? To zagadnienie nie dotyczy jedynie wspólnot pentekostalnych (zielonoświątkowych); ale dotyczy ono wszystkich grup, które przechwytują naszych ludzi [nawet we wnętrzu Kościoła Katolickiego]. Przykład: Neokatechumenat.
    Czego możemy się uczyć od Neokatechumenatu? Możemy się uczyć od nich w czterech dziedzinach:

  • wspólnota; 
  • Biblia; 
  • katecheza; 
  • liturgia. 
 Możemy poprawić pewne sprawy, ucząc się od nich".


Tyle zanotowałem z odpowiedzi ojca Generała na moje pytanie.

 Z Bogiem - Józef Matyjek SJ





wtorek, 18 czerwca 2013

Dziś odwiedziłem chorych.

Mumbwa (ZAMBIA), 5 kwietnia 2013; 

 Drodzy Przyjaciele !

 Dziś odwiedziłem chorych. Jedna z liderek prowadziła mnie od domu do domu. Na nowo doświadczyłem błogosławionych owoców Małych Wspólnot Chrześcijańskich, które są katolickimi wspólnotami terytorialnymi w miasteczku Mumbwa. Każdy należy do jednej ze wspólnot, przez sam fakt mieszkania na danym terytorium. Nikt nie jest anonimowy. Wszyscy się znają. Do każdego chorego jest prowadzony ksiądz. Niektórzy nie mają żadnej rodziny, ale nikt nie jest zapomniany, czy porzucony. Każda wizyta to krótka rozmowa, spowiedź, komunia święta, namaszczenie chorych, krotka rozmowa z rodziną lub z sąsiadami.

 Z Bogiem - Józef Matyjek SJ






wtorek, 19 marca 2013

Zambia

Historia

Do 1964 używano nazwy Rodezja Północna. Od 1912 misja jezuitów polskich.1. W 1912 jezuici galicyjscy wypędzeni przez rewolucję portugalską z Mozambiku, przekroczyli rzekę Kafue i znaleźli się w koloniach angielskich w Rodezji Półn. W kraju istniały misje protestanckie, a na północy kraju również pierwsze stacje katolickie ojców białych. Na południu kraju istniały zaledwie dwie jezuickie stacje misyjne: Chikuni, założona przez Józefa Moreau, oraz Kasisi, założona przez lingwistę Juliana Torrend. Już 26 X 1910, wkrótce po wybuchu rewolucji, Stefan Rodenbücher i Augustyn Żurek uzyskali w Feira zgodę na założenie jezuickiej stacji misyjnej. Na miejsce pierwszej stacji wybrano wieś Kapoche, nad rzeką Luangwą. W listopadzie wyznaczono wieś Katondwe na drugą stację. 27 V 1911 Jan Lazarewicz opuścił Angonię i przybył do Katondwe, rozpoczynając misyjną działalność jezuitów galicyjskich.Dnia 11 II 1912 terytorium Rodezji Półn. zostało powierzone jako misja Prow. Galicyjskiej. Pod względem kościelnym tereny leżące po prawej stronie Luangwy, a należące dotąd do wikariatu Nyasa, zostały włączone do prefektury Zambezji. Misja północno rodezyjska została tym samym, jako odrębny organizm, uzależniona w dużym stopniu od jezuitów w Połudn. Rodezji.Na terenie misji prowadzonej przez Prow. Galicyjską było prawdopodobnie ok. 300 tys. ludności prawie zupełnie pogańskiej. Zamieszkiwali oni wioski, większe osady należały do rzadkości. Pierwszym superiorem misji został tymczasowo Alojzy Baecher. Do nowej misji należeli oprócz niego polscy jezuici: Bulsiewicz, Lazarewicz, Żurek i Uhlik. Do nich przyłączyli się jezuici innych narodowości: Kasper Moskopp z Prow. Austriackiej i Julian Merleau, Francuz z Prow.    Portugalskiej, Węgier Stefan Rodenbücher i Słowak Jakub Longa.

wtorek, 26 lutego 2013

Pierwsze dni postu.

Mumbwa, (ZAMBIA), 22 lutego 2013;

    Drodzy Przyjaciele! 
    Ostatnią niedzielę (pierwszą niedzielę Wielkiego Postu) spędziłem we wiosce Kaiba. Z powodu deszczu droga do kościoła była nieprzejezdna, więc przenieśliśmy się do pobliskiej szkoły. 
   Przed Msza św. ja słuchałem spowiedzi, a koordynator katechetyczny egzaminował dzieci, przygotowujące się do chrztu. W czasie Mszy św., po homilii, chrzciłem, namaszczałem chorych i nakładałem na czoła popiół ze Środy Popielcowej. 
    Po Mszy św. mieliśmy zrobić wybory liderów pod-parafii Lungobe. Jednak jedna ze wspólnot, z powodu intensywnych deszczy nie przybyła na tę okazję do Kaiby. Odłożyliśmy więc sprawę na przyszły miesiąc. Wróciliśmy więc wcześniej do Mumbwy, gdzie przy kościele zastałem młodzież grająca w piłkę. 

Z Bogiem - Józef Matyjek SJ

Fotorelacja:










wtorek, 12 lutego 2013

Jak traktować poligamistów i rozwiedzionych?

Mumbwa (ZAMBIA), 6 lutego 2013; 

    Drodzy Przyjaciele!

    Wracam raz jeszcze w moich myślach do tematu poligamistów. Jest to problem w naszej parafii w Mumbwa. Otóż dochodzę do wniosku, że poligamistów można traktować w Kościele jako małżeństwa nieregularne, podobnie jak w Polsce traktuje się rozwiedzionych, którzy zawarli nowy związek, jak to przedstawił Jan Paweł II w adhortacji "Familiaris consortio" nr 84.
Oto cytat: 


Rozwiedzeni, którzy zawarli nowy związek 

      Codzienne doświadczenie pokazuje, niestety, że ten, kto wnosi sprawę o rozwód, zamierza wejść w ponowny związek, oczywiście bez katolickiego ślubu kościelnego. Z uwagi na to, że rozwody są plagą, która na równi z innymi dotyka w coraz większym stopniu także środowiska katolickie, problem ten winien być potraktowany jako naglący. Zagadnieniem tym zajęli się wprost Ojcowie Synodu. Kościół bowiem ustanowiony dla doprowadzenia wszystkich ludzi, a zwłaszcza ochrzczonych, do zbawienia, nie może pozostawić swemu losowi tych, którzy — już połączeni sakramentalną więzią małżeńską — próbowali zawrzeć nowe małżeństwo. Będzie też niestrudzenie podejmował wysiłki, by oddać im do dyspozycji posiadane przez siebie środki zbawienia. 
     Niech wiedzą duszpasterze, że dla miłości prawdy mają obowiązek właściwego rozeznania sytuacji. Zachodzi bowiem różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo. Są wreszcie tacy, którzy zawarli nowy związek ze względu na wychowanie dzieci, często w sumieniu subiektywnie pewni, że poprzednie małżeństwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie było ważne. 
     Razem z Synodem wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni, powinni uczestniczyć w jego życiu. Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę. Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei. Kościół jednak na nowo potwierdza swoją praktykę, opartą na Piśmie Świętym, niedopuszczania do komunii eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli ponowny związek małżeński. Nie mogą być dopuszczeni do komunii świętej od chwili, gdy ich stan i sposób życia obiektywnie zaprzeczają tej więzi miłości między Chrystusem i Kościołem, którą wyraża i urzeczywistnia Eucharystia. Jest poza tym inny szczególny motyw duszpasterski: dopuszczenie ich do Eucharystii wprowadzałoby wiernych w błąd lub powodowałoby zamęt co do nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa. 
     Pojednanie w sakramencie pokuty — które otworzyłoby drogę do komunii eucharystycznej — może być dostępne jedynie dla tych, którzy żałując, że naruszyli znak Przymierza i wierności Chrystusowi, są szczerze gotowi na taką formę życia, która nie stoi w sprzeczności z nierozerwalnością małżeństwa. Oznacza to konkretnie, że gdy mężczyzna i kobieta, którzy dla ważnych powodów — jak na przykład wychowanie dzieci — nie mogąc uczynić zadość obowiązkowi rozstania się, „postanawiają żyć w pełnej wstrzemięźliwości, czyli powstrzymywać się od aktów, które przysługują jedynie małżonkom”180
     Podobnie szacunek należny sakramentowi małżeństwa, samym małżonkom i ich krewnym, a także wspólnocie wiernych, zabrania każdemu duszpasterzowi, z jakiegokolwiek motywu lub dla jakiejkowiek racji, także duszpasterskiej, dokonania na rzecz rozwiedzionych, zawierających nowe małżeństwo, jakiegokolwiek aktu kościelnego czy jakiejś ceremonii. Sprawiałoby to bowiem wrażenie obrzędu nowego, ważnego sakramentalnie ślubu i w konsekwencji mogłoby wprowadzać w błąd co do nierozerwalności ważnie zawartego małżeństwa. 
     Postępując w ten sposób, Kościół wyznaje swoją wierność Chrystusowi i Jego prawdzie; jednocześnie kieruje się uczuciem macierzyńskim wobec swoich dzieci, zwłaszcza tych, które zostały opuszczone bez ich winy przez prawowitego współmałżonka. 
     Kościół z ufnością wierzy, że ci nawet, którzy oddalili się od przykazania pańskiego i do tej pory żyją w takim stanie, mogą otrzymać od Boga łaskę nawrócenia i zbawienia, jeżeli wytrwają w modlitwie, pokucie i miłości.

Z Bogiem - Józef Matyjek SJ

sobota, 12 stycznia 2013

Jezuici prowincji Zambia-Malawi...

Mumbwa (ZAMBIA), 4 stycznia 2012; 

 Drodzy Przyjaciele! 
      Przesyłam Wam skład jezuitów, funkcjonujących w naszej jezuickiej prowincji Zambia-Malawi, z początkiem roku 2013, wg posiadanego obywatelstwa: 
 Zambijczycy - 54 
 Irlandczycy - 13 
 Polacy - 10 
 Malawijczycy - 10 
Amerykanie (USA) - 8 
 Słoweńcy - 6 
z Indii - 3 
Kanadyjczycy - 2 
Kroaci - 1 
Niemcy - 1 
 Włosi - 1 
 Razem - 108 jezuitów. 

 Przesyłam Wam najlepsze życzenia - Błogosławionego Nowego Roku 2013. 

 Z Bogiem - Józef Matyjek SJ

wtorek, 13 listopada 2012

Co to jest taniec mistyczny?

 Mumbwa, (ZAMBIA), 21 września 2012

Drodzy Przyjaciele!

    Po moim niedawnym liście o klaryskach w Lusace ktoś mnie zapytał: "co to jest taniec mistyczny?" Ja określiłem tak sposób tańczenia przez siostry klaryski. Nie jest mi łatwo tego dookreślić, w każdym razie był to inny taniec niż zwykle widzę w parafialnym kościele afrykańskim, a nawet inny niż widzę to u sióstr z zakonów apostolskich, tzw. "czynnych".
    Podoba mi się kultura i religijność afrykańska - naturalnie tańcząca. Ja uważam, że Europa jest zubożona, przez odrzucenie tańca w kościele (z pewnymi wyjątkami), choć Słowo Boże do tańca modlitewnego zachęca. Najbardziej to jest przejrzyste u dzieci. Dzieci muszą się ruszać w kościele. Jak nie mogą tańczyć, to muszą biegać, chodzić albo zaczepiać inne dzieci. Bez tego często płaczą, albo się nudzą. Dorośli mają tę sama naturę. A domyślam się, że u kontemplacyjnych sióstr, które chyba więcej czasu niż wszyscy inni spędzają na modlitwie, ciało chce się modlić przez ruch - taniec.
    W rozmaitych mediach też słyszę, że lekarze alarmują, że bezruch zabija, bezruch sprzyja wielu chorobom. Bezruch to defekt naszej obecnej cywilizacji. Gdy patrzyłem na spokojny taniec klauzurowych klarysek w ciągu wszystkich pieśni i modlitw śpiewanych w czasie Mszy świętej, taniec w ich własnym stylu - bardzo odpowiedni dla nich, wydawało mi się to bardzo zdrowe, że te siostry maja zdrowe podejście do ciała.

Pozdrawiam i pamiętam w modlitwie.

Z Bogiem - Józef Matyjek SJ

wtorek, 30 października 2012

Poligamia

Mumbwa (ZAMBIA), 07 września 2012;

Drodzy Przyjaciele!

     Słów kilka o tutejszej poligamii.
    To jedna z naszych trudności w naszej parafii. Generalnie w Zambii monogamia jest dominująca. Tylko niektóre szczepy są jeszcze przywiązane do poligamii. W naszej parafii, takim szczepem jest szczep TONGA.  
     Jest to niełatwy temat.  
    Ci, którzy mają więcej niż jedną żonę, często są bardzo dobrymi organizatorami. Mają autorytet. Potrafią na przykład zmobilizować wspólnotę do budowy kościoła w krótkim czasie. Umieją oni trzymać dzieci i młodzież w dyscyplinie. Są inteligentni, zamożniejsi, ze zmysłem społecznym, dbają o chorych itd. Ich żony, dzieci i wnuki czują się katolikami.  
    Jak z nimi postępować w Kościele?  
    Kiedyś jeden z takich poligamów opuścił nasz Kościół. To on zorganizował budowę kościoła we wiosce Chikanda. On doglądał katechizacji dzieci. Był naturalnym liderem w tej wiosce. On prowadził mnie po lesie od domu do domu, gdzie chorzy czekali na kapłana. Gdy odszedł, czuło się natychmiast jego brak. Razem z nim odeszło około 50 osób: żony, dzieci, wnuki , krewni ... itd. Miałem wątpliwości, czy nie popełniamy jakiegoś błędu, gdy w kazaniach bardzo ostro występujemy przeciw poligamii. Może on nie mógł znieść tego upokorzenia w obecności swoich żon i dzieci?
    Niedawno umarł inny poligam, i wydawało mi się, że pewnie dobrze się stało, że nie odszedł z Kościoła. W tym przypadku, około 50 osób zostało w Kościele Katolickim razem z nim. Ten też był świetnie zorganizowany, zbudował Kościół i wspaniały własny dom na farmie. Miał nawet syna w Wyższym Seminarium Duchownym w Lusace, który niestety zginął w wypadku samochodowym. Wobec niego ja też byłem ostry. Np. zabraniałem mu przemawiać publicznie w kościele, jako poligamowi, czyli publicznemu grzesznikowi. On nie opuścił Kościoła, ale często chyba udawał chorego, gdy przyjeżdżaliśmy do jego wioski ze Mszą św. Gdy zmarł, wydawało mi się, że jego przypadek się udał lepiej, że te 50 osób pozostało w Kościele.
    W tym miesiącu oficjalnie otwierałem nową stację misyjną w Mwamba Nzovu.
    Była to pierwsza Msza w tej wiosce. Zastaliśmy liderów już wybranych przez miejscową wspólnotę, którzy nas zaprosili by przyjechać i oficjalnie wcielić ich do naszej parafii. Po Mszy świętej podszedł do mnie przewodniczący tej wspólnoty. Mówi: " Proszę ojca, wezmę pod uwagę powrót z poligamii do monogamii". Ja na to: "ile ma pan żon"? On jakoś nie mógł odpowiedzieć, ale żona z uroczym uśmiechem odpowiedziała: "my jesteśmy trzy". Ten uroczy uśmiech pewnie oznacza, że ona jest żoną numer 1, i spodziewa się pozostać z mężem w małżeństwie teraz już monogamicznym. Dla pozostałych żon i ich dzieci, takie przejście do monogamii jest bardzo dramatyczne. Mamy takie przypadki, że żona, której grozi oddalenie od męża, bo mąż zamierza być w pełni katolikiem z jedną żoną, grozi samobójstwem.

Z Bogiem - Józef Matyjek SJ

wtorek, 16 października 2012

Zabójcze obietnice przedwyborcze....

Mumbwa, (ZAMBIA) dnia 10 sierpnia 2012

Drodzy Przyjaciele !

    W Zambii obecnie utrzymuje się napięcie społeczne na tle płacy minimalnej. Obecny rząd podniósł znacznie płacę minimalną, zgodnie z obietnicami przedwyborczymi. W grę wchodzą: płaca podstawowa, dodatek na dojazd, dodatek na opłacenie mieszkania. Wszystko razem podniesione znacznie z natychmiastowym skutkiem. Pracownicy domagają się wprowadzenie tego w życie. Pracodawcy mówią, że nie są w stanie zareagować natychmiastową podwyżką, a inni mówią, że ich nie stać, by wypłacić podwyżkę, bo zbankrutują.
    Na rynku pracy i płacy jest wrzenie. Pracodawcy grożą, że ta podwyżka pomnoży bezrobocie, bo teraz trzeba ludzi zwalniać z pracy, bo minimalna płaca się nie opłaca dla wielu pracodawców. Pracownicy więc protestują a czasem i demolują, a nawet zdarzył się wypadek zabicia Chińczyka z nadzoru pewnej kopalni. Okazuje się, że spełnienie obietnic przedwyborczych, mimo usiłowania, jest rzeczą bardzo trudną. Co dla jednych jest zbawienne, dla drugich wydaje się zabójcze.

Z Bogiem - Józef Matyjek SJ

wtorek, 2 października 2012

Trudności w Zambii a Charyzmatycy...

Mumbwa (Zambia), 20 lipca 2012 

    Drodzy Przyjaciele! 


     Czasem słyszę takie pytanie: "a jakie tam w Zambii macie trudności"? Otóż, widzę taką trudność (jedną z): W Zambii jest wiele rozmaitych kościołów chrześcijańskich. Najmłodsza generacja kościołów to charyzmatyczne wspólnoty zielonoświątkowe (Pentecostals), które są wspomagane przez ogólnodostępne ich media: radio i TV. Media te są bardzo popularne generalnie w Zambii. 

sobota, 14 kwietnia 2012

Wyprawy do stacji misyjnej...

Mumbwa (ZAMBIA), 13 kwietnia 2012;

Drodzy Przyjaciele!

Przesyłam Wam kilka zdjęć z jednej wybranej wyprawy do stacji misyjnej w naszej Parafii. Stacja nazywa się St. Mary's KAPEPE. Taka wyprawa zabiera nam cały dzień. Po drodze mijają nas co jakiś czas zaprzęgi wołów. W kościółku z trawy jest miły chłodek. W takim chłodzie łatwiej się modlić i tańczyć.
 Część mężczyzn w buszu ubiera się bardzo elegancko do kościoła: garnitur i krawat. Gęstość zaludnienia w Zambii jest mała: 12 milionów na terenie dwa razy większym od Polski. Jest wiele rozmaitych kościołów w każdej wiosce. Dlatego wspólnotki katolickie w buszu bywają czasem bardzo małe. Przy okazji naszej wizyty, nasza ekipa przeprowadza rozmaite spotkania nauczające (biblijne i katechetyczne) dla rozmaitych grup. Dorośli uczą dorosłych. Młodzież uczy młodzież. A starsze dzieci uczą młodsze dzieci. Jak sie uda to czasem idziemy jeszcze na spacer, by pogawędzić nieformalnie. Przed nocą staramy się być z powrotem w Mumbwa.

Z Bogiem - RADOSNEGO ALLELUJA!

Józef Matyjek SJ

Fotorelacja: