Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misjonarze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misjonarze. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 stycznia 2013

Misyjność Jezuitów - Cz. 5

Misyjność jezuitów 
Rozmowa z Krzysztofem Dyrkiem SJ


Metody ewangelizacji zmieniły się.
Wśród misjonarzy jezuickich był też czas nieuwzględniania religijności i kultury ludzi, których się ewangelizowało. Obecnie głosząc Chrystusa, uwzględniamy rzeczywistość, w której się znajdujemy. Chodzi o to, żeby Europejczyk nie narzucał swoich postaw kulturowych ludziom w krajach misyjnych. Prekursorem nowoczesnej inkulturacji jest o. Matteo Ricci, który przywdział strój mandaryna i opracował chińską liturgię. Staramy się więc wykorzystać to, co dobre w danej kulturze, ale zarazem zmieniać pewne postawy. Np. w Zambii zauważyłem zmiany w podejściu do działalności misyjnej. 100 lat temu jezuici może narzucali m.in. polskie zwyczaje. Spotkałem siostrę, która śpiewała Godzinki - zambijskie słowa na melodię polską. Można też w Zambii usłyszeć polskie kolędy. Może nie doceniano tamtejszego sposobu wyrażania wiary. Byłem na liturgii dziękczynnej w Chikuni - trwała 5 godzin, było kilka kazań, ludzie modlili się, dziękowali, śpiewając i tańcząc. Jakie stosować metody ewangelizacji? Jak zmieniać świat? Przede wszystkim ewangelicznie, dobrocią i miłością. Myśląc o dialogu, czy kontaktach z innymi religiami, trzeba podchodzić do ludzi z otwartością, życzliwością, tolerancją, akceptacją. Wcześniej czy później to przyniesie owoce. Najpierw rzucamy ziarno, dopiero później wyrasta wielkie drzewo.

Zakon jezuicki ma wybitnych biskupów.
Jezuici składają ślub, że nie będą przyjmować żadnej godności kościelnej. Mamy jednak w świecie około 90 biskupów. Jak to możliwe? Najczęściej są to stolice biskupie w krajach biednych, gdzie inni nie mogli lub nie chcieli pójść. Najbardziej znanym, zresztą jedynym polskim biskupem jezuickim jest kard. Adam Kozłowiecki, były więzień Auschwitz i Dachau. (Gdy wspomina obozy koncentracyjne, w których przesiedział 6 lat, mówi że niejaki pan Adolf Hitler jakoś go nie lubił, ale zapewnił mu sześć bezpłatnych lat wakacji w obozie, żeby mu nie przeszkadzał w wojnie... Może na ten temat żartować, jest wielkim przyjacielem Niemców, zawsze pełen radości i optymizmu). Po wyjściu z obozu pojechał do Rzymu i został posłany jako misjonarz do Zambii. W 1955 roku został biskupem Lusaki, później pierwszym arcybiskupem metropolitą stolicy Zambii. W tym roku obchodził 50-lecie sakry biskupiej. Stworzył struktury tamtejszej diecezji. Przez Ojca Świętego Jana Pawła II został mianowany kardynałem. Napisał wtedy list do Papieża, że jezuici nauczyli go, jak być księdzem, ale nie nauczyli, jak być kardynałem… Po Soborze Watykańskim II, w wieku zaledwie 58 lat, a więc wiele lat przed emeryturą, doszedł do przekonania, że jako biały misjonarz powinien zrezygnować ze stolicy biskupiej na rzecz miejscowego kapłana. Nie udał mu się następca - został nim znany szeroko w świecie abp Emanuel Milingo. Abp Kozłowiecki wycofał się do parafii w buszu, gdzie pracuje już od 36 lat, pomagając księdzu proboszczowi. Jest jedynym na świecie kardynałem i jednocześnie wikarym w parafii! Kiedy został mianowany kardynałem, jezuici chcieli go przyjąć do wspólnoty w Lusace - nie zgodził się. Ma 94 lata. Mieszka w parafii, gdzie 2-3 lata temu doprowadzono prąd elektryczny do kościoła. Pracuje razem z proboszczem, ks. Janem Krzysztoniem, pochodzącym z archidiecezji lubelskiej. Kard. Kozłowiecki to wzór biskupa ubogiego, bez reszty oddanego ludowi afrykańskiemu. Kilka miesięcy temu otrzymał doktorat honoris causa w Nairobi.

Mówimy o dalekich krajach, ale ewangelizacji wymaga sama współczesna Europa. Jakie metody ewangelizacji, zdaniem Ojca, byłyby skuteczne?
Laicyzacja to poważny problem, przed którym stoi Kościół w Europie. Niektóre europejskie prowincje jezuitów (w Hiszpanii, Irlandii) także przeżywają kryzys i spadek powołań. Ale powoli to się zmienia. W niektórych krajach, na przykład we Francji i Włoszech, następuje ożywienie wiary, ludzie poszukują Boga i powołań jest coraz więcej. We Włoszech pamiętam lata 70., kiedy nowicjat był pusty, teraz jest tam ponad 20 kleryków. W Europie ściśle ze sobą współpracujemy na płaszczyźnie przełożonych, ale i w zakresie formacji młodych jezuitów w europejskich ośrodkach formacyjnych. Patrzymy na Europę całościowo i myślimy o dziełach, które będziemy razem prowadzić. Będziemy się też wymieniać - z krajów, które mają więcej powołań, posyłać będziemy jezuitów tam, gdzie istnieje potrzeba. Mamy także wspólnoty międzynarodowe, w Niemczech czy w Belgii. To są sposoby na to, by stawić czoło sekularyzacji, ale także na to, żebyśmy jako jezuici, prowadząc pewne dzieła, uniwersytety, szkoły czy wydawnictwa, mogli sobie nawzajem pomagać. Jezuita wstępuje nie do prowincji, lecz do Towarzystwa Jezusowego.


Ważnym wyzwaniem dla Europy jest islam. Czy jezuici włączają się w dialog z islamem?
W krajach, gdzie katolicy są mniejszością, ten dialog jest naturalny. Jeśli chodzi o Europę, przy o. generale jest przedstawiciel ds. kontaktów międzyreligijnych, także z islamem. Czy dialog z islamem jest możliwy? Spotkałem misjonarzy w krajach arabskich, którzy mówili, że boją się ewangelizować Arabów, wiedząc, jakie konsekwencje ma nawrócenie dla osoby ewangelizowanej i ewangelizującej. Ze strony Kościoła i jezuitów jest otwartość na dialog, ale nie ma jej ze strony muzułmanów. Zatem dialog będzie zależeć od tego, na ile otworzą się muzułmanie przyjęci przez Europę. Jezuici podejmują w Europie i w innych częściach świata posługę na rzecz uchodźców, zakrojoną na szeroką skalę (tzw. Jesuit Refugee Sernice). W ośrodkach dla uchodźców nie pytają, kto jest chrześcijaninem, a kto muzułmaninem. Pomagają załatwić dokumenty, uregulować sprawy prawne, szukają noclegów, uczą języka, świadczą pomoc materialną. Jest to działanie w imię sprawiedliwości, ale też okazja do dialogu, w którym mówimy ludziom: nie jest ważne to, jakiej jesteś rasy, jaką religię wyznajesz. Jesteś człowiekiem, dzieckiem jednego Boga. Pomagam ci, bo tak mnie uczy moja wiara. Ponadto prowadzimy refleksję naukową nad islamem. W dialog międzyreligijny, również z islamem, poważnie zaangażowany jest Papieski Uniwersytet Gregoriański, prowadzony przez jezuitów w Rzymie.

Dziękuję Ojcu Prowincjałowi za rozmowę.
Rozmawiała Ewa Czumakow
Kraków, październik 2005 Wywiad ukazał się w miesięczniku "Miejsca Święte", nr 12 (108) 2005

wtorek, 15 stycznia 2013

Misyjność Jezuitów - Cz. 4

Misyjność jezuitów 
Rozmowa z Krzysztofem Dyrkiem SJ


Ale dziś już misjonarze-jezuici z polskich prowincji rozjechali się po świecie?
Pracują jeszcze w Mozambiku, w Malawi, na Madagaskarze, w Egipcie, Syrii, wspomnieliśmy tu Chiny i Tajwan, w Japonii, w Brazylii, gdzie jest kilka prowincji jezuickich (najwięcej było Włochów, obecnie miejscowi jezuici przejmują odpowiedzialność za zakon). Po upadku komunizmu otwarliśmy się na kraje sąsiednie, jak to było na początku - na Ukrainę, Rosję, Rumunię. Jesteśmy też w Kazachstanie i w Kirgizji. W naszym duchu jezuickim jest też coś takiego, że idziemy tam, dokąd inni nie mogą albo nie chcą pójść - do najtrudniejszych warunków. A jeśli pracę, którą rozpoczęliśmy, mogą kontynuować inni, często ją zostawiamy i idziemy do innej.

Czy nie żal do najgorszych prac jezuitów, którzy są tak dobrze wykształceni?
Nie można najtrudniejszych prac nazwać "najgorszymi" - wręcz odwrotnie! W królestwie Bożym obowiązują inne kryteria. Otrzymujemy odpowiednią formację, bo nasze zaangażowanie wymaga również kompetencji, ale od początku uczymy się pewnej wolności i dyspozycyjności. Idziemy tam, gdzie jest potrzeba. Po upadku komunizmu, kiedy się otwarła Rosja, jezuici poszli aż do Nowosybirska na Syberię. Jest tam biskup jezuita Joseph Werth. Jego rodzice, wywodzący się z Niemców nadwołżańskich, byli deportowani przez Stalina do Kazachstanu. W Zambii widziałem wiele placówek założonych przez jezuitów - zazwyczaj budowali kościół, szkołę, szpital, a potem, po latach szli dalej. Przychodzili księża miejscowi, podejmowali pracę, a jezuici cieszyli się z tego, że dzieło, które zaczęli, będzie kontynuowane, ufając Chrystusowi i szukając Jego woli.

Rosja, Ukraina to polska specyfika?
Priorytetem są teraz Chiny. Choć Japonia też ciągle potrzebuje ludzi. Prowincje polskie starają się włączyć bardziej w misje całego zakonu. Do krajów sąsiednich poszli przede wszystkim jezuici z Polski, bo jesteśmy najbliżej językowo i kulturowo jako Słowianie, wychowani w tym samym systemie. Ale też powoli tamtejsze wspólnoty stają się coraz bardziej międzynarodowe. Niektórzy pochodzą z Rosji, ale też z innych krajów, z Indii, Belgii, czy z tak egzotycznych dla nas krajów, jak Meksyk, Chile czy Ekwador.

Spotkaliśmy jezuitów, będąc w Czechach.
W Czechach i na Słowacji jezuici przetrwali w podziemiu. Po 1968 r. zaczęli organizować tajne struktury formacji, zwłaszcza na Słowacji. Świetnie funkcjonował podziemny Instytut Teologiczny św. Alojzego. Nigdy komunistyczna służba bezpieczeństwa nie wpadła na jego trop. Dzięki temu sporo młodych ludzi otrzymało święcenia kapłańskie i dziś są w pełni zaangażowani w pracę Kościoła. Niektórzy studiowali również w seminarium w Bratysławie i w Litomierzycach, choć nikt, ani biskup ani rodzice nie mogli wiedzieć, że są jezuitami.

Jakie są obecnie najtrudniejsze problemy w krajach misyjnych?
Jeśli chodzi o kraje sąsiednie, to wydawało się, że gdy upadnie komunizm, ludzie będą szukać Boga, otworzą się na Kościół. To jest tylko część prawdy. Niektórzy nie są aż tak otwarci, nie szukają Boga. To rodzi frustrację, rozczarowanie, że praca nie przynosi takich owoców, jakich by się oczekiwało. Przykładem pracy jezuitów niech będzie Rosja. Jezuici założyli uczelnię - Instytut Filozofii, Teologii i Historii św. Tomasza, by formować świeckich. W Nowosybirsku powstało Centrum Duchowości "Inigo", a także filia Instytutu moskiewskiego z doskonałą biblioteką, studio medialne służące dialogowi oraz nowicjat. Zwykła praca duszpasterska jest też potrzebna. Podobne jest zaangażowanie duszpasterskie na Ukrainie, w formację księży i sióstr zakonnych. W Afryce jest straszna bieda, z którą się nigdy nie spotykamy. Brak edukacji, choroby, jak AIDS - to wszystko się wiąże z potrzebą uświadamiania, kształcenia, szukania funduszy. Zawsze oprócz prac duszpasterskich chcemy żyć naszym charyzmatem: zaangażowaniem w sprawy społeczne, w edukację, formację inteligencji, prowadzenie szkół, uniwersytetów (chyba że się nie da, jak u nas w czasach komunistycznych), pisarstwo i pracę naukową.

CDN...

wtorek, 25 grudnia 2012

Misyjność Jezuitów - Cz. 3

Misyjność jezuitów 
Rozmowa z Krzysztofem Dyrkiem SJ

Wchodzimy w Kościele w Rok Ksaweriański. Czy do dziś w zakonie jezuitów zostało coś z ducha Franciszka Ksawerego?
Jeszcze po drugiej wojnie światowej wiele prowincji europejskich ogarnął duch misyjny. Wysyłały misjonarzy do różnych krajów, przede wszystkim Ameryki Łacińskiej (głównie Hiszpanie), ale także Afryki i Azji - do Indii, Indonezji czy Japonii. Były prowincje, które połowę swoich księży miały na misjach, gdzie zakładali oni szkoły, formowali chrześcijan w wierze. W ostatnich latach widzimy jednak, że kraje misyjne stają się coraz bardziej samowystarczalne. Mają dużo powołań i tworzą samodzielne struktury kościelne, w tym jezuickie. Takie kraje, np. Indie, już nie potrzebują misjonarzy. Ci, którzy tam byli, wracają do Europy, często już spracowani, zmęczeni, chorzy. Ostatnio byłem w Zambii, gdzie spotkałem wspólnoty międzynarodowe - jezuici-misjonarze z Indii przyjeżdżają do Afryki ewangelizować. Podobnie jest z krajami Ameryki Łacińskiej, gdzie jest tyle powołań, że dzielą się z innymi krajami misyjnymi; także Indonezja, która była krajem misyjnym, dziś ma bardzo wielu jezuitów. Ostatnio o. generał podkreśla, abyśmy się otwarli na kontynent afrykański, który ciągle jeszcze potrzebuje naszych misjonarzy. Europa już ich nie może posyłać, bo ich nie ma, powołań jest mniej i zakon się starzeje.

Tylko patrzeć, jak misjonarze z krajów misyjnych zaczną przybywać do Europy. 
Już w niektórych krajach jest sporo księży z Afryki i Azji. Rozmawiałem z prowincjałami z Hiszpanii, którzy mówią, że być może wkrótce będą musieli u nich pracować Hindusi... Wracając do obecnych priorytetów, jednym z nich jest praca w Chinach. Dotychczas jezuici mieli swoje struktury na Tajwanie, teraz wchodzą także do Chin kontynentalnych. Miasta, w których pracowali jezuici: Hongkong dawniej przynależący do Anglii i Makao - do Portugalii, zostały włączone do Chin i obecnie tworzy się tam jedna prowincja jezuicka.

Czy jezuici mogą tam pracować oficjalnie?
W tych miejscach, w których byli do tej pory - a byli w Hongkongu, w Makao i na Tajwanie - działają oficjalnie. Są obecni także na uniwersytetach, gdzie wykładają religioznawstwo, kulturoznawstwo, język angielski itd.

Czym różni się praca na misjach dzisiaj od prowadzonej dawniej?
Teraz nasze misje są bardziej międzynarodowe. Nie jest tak, że do danego kraju są posyłani jezuici z jednego kraju. Są takie misje, np. w Japonii, gdzie wspólnoty tworzą jezuici z całego świata. W Zambii, gdzie byłem, jest część Zambijczyków - kleryków, ale i księży. Są także misjonarze z Polski, z Irlandii, ze Stanów Zjednoczonych, z Indii, ze Słowenii. Nasze polskie prowincje były zawsze związane z Zambią. Niedługo po założeniu w 1905 roku misja w ówczesnej Rodezji Północnej została powierzona polskiej prowincji jezuitów. Później, gdy utworzono polską prowincję północną i południową, misjonarze byli wysyłani z obu. Ale był taki okres po wojnie, kiedy z Polski władze komunistyczne nie pozwalały posyłać misjonarzy. Przerwa trwała od roku 1945-1946. Wtedy to jeszcze na misje do Rodezji Półn. jeszcze pojechali Polacy - nie z Polski, lecz ci (m.in. obecny kard. Adam Kozłowiecki), którzy przeszli przez obozy koncentracyjne - Auschwitz, Dachau i później, po zakończeniu II wojny światowej przebywali za granicą. Ta przerwa trwała do końca lat 60. Dopiero wtedy została posłana grupa młodych jezuitów z Polski.

Czy nieoficjalnie jezuici nie wyjeżdżali na misje?
Nie było takiej możliwości, nie otrzymywaliśmy paszportów i wiz. Choć zdarzały się małe "cuda": pod koniec lat pięćdziesiątych wyjechał do Japonii o. Tadeusz Obłąk, zresztą pracujący do dziś w Kraju kwitnącej wiśni. W 1968 roku duża grupa misjonarzy z Polski została posłana do Zambii. Wtedy, gdy nie mogli wyjeżdżać polscy misjonarze, o. generał prosił inne prowincje, by wysyłały swoich.

CDN...

wtorek, 11 grudnia 2012

Misyjność Jezuitów - Cz. 2

Misyjność jezuitów 
Rozmowa z Krzysztofem Dyrkiem SJ

Jednak wiara jest pierwsza.
Sprawiedliwość wypływa z wiary. Nie możemy być społecznikami, nie głosząc Jezusa Chrystusa, bo to jest zdrada Jego posłannictwa. W filmie ukazano dylemat, czy walczyć o sprawiedliwość w sposób pacyfistyczny, czy chwytając za broń. Odpowiedź brzmi: walczyć należy metodami ewangelicznymi - dobrocią, miłością, nieraz - po ludzku - przegrywając. Obumierając, by przynosić owoce.

Zatem interwencje zbrojne w tzw. celach pokojowych nie niosą pokoju, lecz wojnę. 
Zgodnie z wypowiedziami Ojca Świętego Jana Pawła II realizują cele polityczne i ekonomiczne dalekie od pokojowych. Oczywiście, pojawiają się sytuacje, kiedy trzeba powstrzymać siłą agresora.

Film także opowiada prawdę o jezuickich redukcjach paragwajskich. 
Redukcje są przykładem tworzenia chrześcijańskich wspólnot, gdzie ewangelizowano, troszczono się o wychowanie, zakładano szkoły, tworzono warsztaty pracy, uczono ludzi uprawiać ziemię itd. Oczywiście pojawiły się problemy polityczne, zazdrość i walki Hiszpanów z Portugalczykami...

Rywalizacja kolonizatorów i jak zawsze w historii próby manipulowania Kościołem. 
Czyli walka o wpływy. Jezuici, którzy nie podporządkowali się oczekiwaniom kolonizatorów i nie pozwolili sobą manipulować, ponieśli tego konsekwencje - zlikwidowano redukcje. Podobnie późniejsza kasata zakonu była wynikiem jego działania na rzecz sprawiedliwości.

Jakie wybitne postaci jezuitów w dziejach misji mógłby Ojciec przypomnieć? 
Jest ich cała plejada. Wymienię tylko niektórych: Matteo Ricci - misjonarz Chin, o. Johann Adam Schall von Bell, również zaangażowany w Chinach; św. Jan de Brito i bł. Rudolf Aquaviva, pracujący w Indiach; bł. Józef de Anchieta, apostoł Brazylii; święci męczennicy z redukcji paragwajskich: Roch González, Alfons Rodríguez i Jan del Castillo, kanonizowani przez Jana Pawła II w 1988 r.; św. Piotr Klawer, sługa murzyńskich niewolników w Kolumbii; św. Jan de Brébeuf i św. Izaak Jogues, misjonarze Huronów i Irokezów na terytorium dzisiejszej Kanady i USA. Ci ludzie wytyczali kierunek. Inni, którzy za nimi szli, naśladowali ich działalność.

Dawna Polska również miała wielce zasłużonych jezuitów-misjonarzy? 
Dawniej jezuici polscy byli skoncentrowani na misjach w krajach sąsiednich, głównie prawosławnych, w Rosji, na Ukrainie, Białorusi, w Rumunii, na Litwie i Łotwie.

Były to także tereny Drugiej Rzeczypospolitej. 
Ale i dalsze, jak Moskwa i Petersburg. Jezuici w dawnych czasach udawali się także do dalekich krajów misyjnych. Choćby o. Wojciech Męciński, który był posłany do Azji - przez Indie, Wietnam, Kambodżę dotarł do Japonii, gdzie poniósł męczeńską śmierć. Był o. Michał Boym, który pracował na dworze dynastii Ming, o. Maksymilian Ryłło działający w Grecji i na Bliskim Wschodzie, w Egipcie i w Bejrucie, gdzie stał u początku prowadzonego do dziś przez jezuitów Uniwersytetu św. Józefa. O. Ryłłę wspomina w jednym ze swoich listów Słowacki, który go spotkał w Bejrucie. Jeszcze bardziej znaczącą postacią był bł. o. Jan Beyzym, beatyfikowany trzy lata temu przez Jana Pawła II, opiekun trędowatych, założyciel szpitala dla trędowatych w Maranie na Madagaskarze, gdzie pracował, trudził się, szukał funduszy, walczył o sprawiedliwość i umarł wśród najbiedniejszych.

CDN...

wtorek, 27 listopada 2012

Misyjność Jezuitów - Cz. 1

Misyjność jezuitów 
Rozmowa z Krzysztofem Dyrkiem SJ

Wpływ zakonu jezuitów na rozwój Europy i cywilizacji europejskiej w świecie jest nie do przecenienia. Zawdzięczamy to jezuickiej edukacji (mało kto dzisiaj wie, że nawet opera wzięła początek z przedstawień w szkołach jezuickich) i misjom. Proszę powiedzieć, dlaczego misje nie tracą na aktualności? Dlaczego Kościół, jeżeli chce zachować swoją tożsamość, musi podejmować ewangelizację po krańce świata? 
Chrystus, odchodząc z tego świata, polecił Apostołom, aby szli na cały świat i głosili Dobrą Nowinę o zbawieniu człowieka. Kościół ze swej natury jest misyjny, czyli posłany. Nie może zachowywać dla siebie najważniejszej prawdy, że Bóg w Osobie swego Syna pochylił się nad światem, by go ocalić. Jezus Chrystus jest sercem wszechświata i Panem ludzkich dziejów. Bez Niego nic do końca nie zrozumiemy. Mówiąc o duchu misyjnym w zakonie jezuitów, warto wrócić do korzeni naszej duchowości i Ćwiczeń duchownych Ignacego Loyoli. Jest w Ćwiczeniach medytacja o wołaniu Chrystusa Króla. Jezuita, który odprawia miesięczne Ćwiczenia w nowicjacie i później pod koniec swojej długiej formacji, medytując nad wołaniem Chrystusa Króla, słyszy zaproszenie, żeby podbić dla Niego i z Nim cały świat. Żeby być posłanym i gotowym na wszystko, na trud i ofiary dla Chrystusowej Ewangelii. Jesteśmy do tego zapraszani podczas całej formacji. W szkole modlitwy ignacjańskiej pogłębiamy i umacniamy pragnienie służenia naszemu Panu, poważnego przyjęcia od Niego mandatu misyjnego. Również w naszych Konstytucjach czytamy na początku, że jezuita jest człowiekiem posłanym, nie ma stałego miejsca. Powinien pójść tam, gdzie zostanie skierowany przez przełożonych. Może także otrzymać szczególną misję od Ojca Świętego. 

 Ludzie współcześni często są skłonni "zaakceptować" Kościół, nawet chwalą jego dobroczynność, tylko - mówią - po co te misje?... 
Nie można ograniczać posłannictwa Kościoła do zwykłego pomagania ludziom w życiu codziennym i wykonywania prac społecznych. Czynią to inni, równie dobrze i niekoniecznie związani z Kościołem. Kościół ma przede wszystkim odsłaniać prawdę o Bogu i o człowieku, o jego losie i ostatecznym przeznaczeniu. Czyniąc to najbardziej pomaga człowiekowi. "Po co te misje?" Bo Kościół jest powszechny, a nasza przynależność do niego nie może się zamykać w obrębie jednej parafii czy nawet jednego kraju. Nie może nam być obojętny los nikogo, nawet w najodleglejszym zakątku świata. Oczywiście, Kościół zwraca się do żywego człowieka, znajdującego się w konkretnej sytuacji, potrzebującego wielorakiej pomocy i stara się temu zaradzić. Chrystus głosił królestwo Boże słowem i czynem - nauczał, ale również uzdrawiał, wypędzał złe duchy, karmił głodnych. Św. Ignacy uczy w swojej szkole, że jest ważne, abyśmy to, co robimy, robili z czystą intencją, a więc ze względu na Chrystusa. Miłość do człowieka jest prawdziwa tylko wtedy, gdy wypływa z chęci dzielenia się z drugim człowiekiem tym, co jest dla mnie ważne.

Przeciętny człowiek zetknął się z misjami jezuickimi jedynie w filmie Misja. Jaki jest wkład jezuitów w historię misji światowych? Film ukazuje konflikt, który sprowadza się do pytania: Jak głosić Chrystusa?
 Pierwszym misjonarzem-jezuitą był św. Franciszek Ksawery. Św. Ignacy posłał go do Indii na początku marca 1540 roku jeszcze przed oficjalnym zatwierdzeniem Towarzystwa Jezusowego, co nastąpiło we wrześniu. Od początku istnienia zakonu jezuici byli posyłani tam, dokąd szli kolonizatorzy, gdzie dokonywano odkryć geograficznych - do Indii, Azji, Chin i Japonii, ale także do Ameryki Południowej. Film Misja porusza problem, który istniał także dawniej, ale pojawił się na nowo w Kościele lat 70.-80. XX wieku w postaci teologii wyzwolenia, czyli walki o sprawiedliwość. Po Soborze Watykańskim II przypomniano nam to, co już od początku było zawarte w naszych dokumentach, że mamy głosić wiarę i nieść sprawiedliwość. Film szukał odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób walczyć o sprawiedliwość. Pojawiały się tendencje, żeby walczyć tylko o sprawiedliwość, zapominając o wierze, bo krytyka mówiła: Po co ewangelizować? Dajmy ludziom dobrze żyć...

CDN...

środa, 31 października 2012

Misyjność Jezuitów - Zapowiedź!

Misyjność jezuitów 

Rozmowa 
z Krzysztofem Dyrkiem SJ

   Już niedługo rozpoczniemy serie artykułów dotyczących istoty Misyjności Jezuitów. Opublikujemy wywiad z Krzysztofem Dyrkiem SJ, który odpowie na szereg Ciekawych Pytań...

  1. Wpływ zakonu jezuitów na rozwój Europy i cywilizacji europejskiej w świecie jest nie do przecenienia. Zawdzięczamy to jezuickiej edukacji (mało kto dzisiaj wie, że nawet opera wzięła początek z przedstawień w szkołach jezuickich) i misjom. Proszę powiedzieć, dlaczego misje nie tracą na aktualności? Dlaczego Kościół, jeżeli chce zachować swoją tożsamość, musi podejmować ewangelizację po krańce świata?
  2. Ludzie współcześni często są skłonni "zaakceptować" Kościół, nawet chwalą jego dobroczynność, tylko - mówią - po co te misje?...
  3. Przeciętny człowiek zetknął się z misjami jezuickimi jedynie w filmie Misja. Jaki jest wkład jezuitów w historię misji światowych? Film ukazuje konflikt, który sprowadza się do pytania: Jak głosić Chrystusa?
  4. ...
   Oraz wiele innych ciekawych tematów patyn i odpowiedzi, które będą mogły naświetlić wiele nie rozpowszechnionych aspektów Misyjności Jezuitów.
Zapraszamy do lektury - już w listopadzie!!!

wtorek, 31 lipca 2012

Maksymilian Ryłło

ks., ur. 31 XII 1802 w Podorosku, wst. 9 IX 1820 w Rzymie, ks. 29 XII 1833 w Rzymie, zm. 17 VI 1848 w Chartumie
Wychowanek Akad. Połockiej i Uniw. Wileńskiego. Razem z jezuitami białoruskimi wypędzonymi w 1820 z Rosji wyjechał do Rzymu, gdzie wstąpił do zakonu i ukończył studia filoz. 1824-26 i teol. 1830 34. Prof. szkół jezuickich i misjonarz ludowy 1833-36. Misjonarz na Bliskim Wschodzie 1836-37, nawiązywał kontakty z przedstawicielami Kościołów wschodnich, zainicjował budowę wielkiego kolegium i uczelni katolickiej w Bejrucie, prowadził badania archeologiczne. Po powrocie do Rzymu współpracował z Augustynem Theinerem i polskimi zmartwychwstańcami. Superior jezuickiej misji w Syrii 1839-41. Operariusz na Malcie 1841-43, zorganizował konwikt dla chłopców. Rekolekcjonista i kaznodzieja na Sycylii 1843-44 oraz rektor kolegium Urbanianum w Rzymie 1844-46. Prowikariusz apostolski misji afrykańskiej, kierował wyprawą misyjną wzdłuż Nilu w głąb Afryki. Położył fundamenty misji katolickich w Egipcie i Sudanie. Zmarł na dyzenterię (czerwonkę) w Chartumie, szczątki od 1900 spoczywają na cmentarzu w Kairze.

wtorek, 17 lipca 2012

Wojciech Męciński


Alberto Polacco, Albertus de Polonia, Męczyński, Micischi. Ks., ur. 1598 w Osmolicach nad Wieprzem, wst. 15 IV 1621 w Rzymie, ks. 2 II 1628, zm. 23 III 1643 w Nagasaki.
Syn Wojciecha i Felicjany z d. Głoskowskiej. Wychowanek Akad. Krak. Dziedzic 17 wsi i miasteczka Nowodwór, które mimo protestów rodziny zapisał na uposażenie kolegium św. Piotra w Krakowie. W 1626 wyjechał do Portugalii, gdzie ukończył studia teol. i przygotował się do misji japońskiej. W 1629 stanął niespodziewanie przed trybunałem w Piotrkowie i obalił wszystkie zarzuty w sprawie zapisu majątkowego. Tego samego roku opuścił Polskę i w 1631 wypłynął do Indii. Gwałtowne burze zapędziły okręt do brzegów Brazylii, a potem zawróciły do Europy. W marcu 1633 wypłynął po raz drugi do Indii i wylądował w Goa, gdzie pod nazwiskiem Albertus de Polonia poświęcił się pracy charytatywnej w szpitalach.

wtorek, 3 lipca 2012

Kard. Adam Kozłowiecki


ks. kard., ur. 1 IV 1911 w Hucie Komorowskiej k. Kolbuszowej, wst. 30 VII 1929 w Starej Wsi, ks. 24 VI 1937 w Lublinie
Syn Adama i Marii z d. Janocha. Wychowanek konwiktu chyrowskiego. Studiował filoz. w Krakowie 1930-33 oraz teol. w Lublinie 1934-38. Wychowawca w Chyrowie 1933-34, minister w Krakowie 1939. Aresztowany dn. 10 XI 1939 w Krakowie przez hitlerowców, był więziony na Montelupich, w Wiśniczu, Oświęcimiu i Dachau. Po uwolnieniu obozu 29 IV 1945 wyjechał do Rzymu, a w 1946 na misję do Rodezji Półn. (ob. Zambia).

wtorek, 19 czerwca 2012

Walter Ciszek


ks., ur. 4 XI 1904 w Shenandoah w Pensylwanii, wst. 7 IX 1928 w St. Andrews (NY), ks. 24 VI 1937 w Rzymie, zm. 8 XII 1984 w Bronx, NY
Jezuita amerykański polskiego pochodzenia. Syn Marcina i Marii z Bochledów. Studia teol. odbył w Russicum w Rzymie i przyjął święcenia kapłańskie w obrz. wschodnim. Od 1938 misjonarz Misji Wschodniej w Słonimiu i Albertynie. Podczas II wojny światowej w 1940 zgłosił się jako robotnik do pracy na Uralu. Aresztowany w 1941 pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Watykanu przebywał 5 lat w więzieniach NKWD w Permie, Łubiance i Butyrkach, a następnie 15 lat w obozach pracy na Syberii. Zwolniony w 1955 z obozu pracował jako robotnik i mechanik samochodowy, a równocześnie nielegalnie jako duszpasterz w Abakanie i Krasnojarsku.

wtorek, 12 czerwca 2012

Duszpasterstwo biblijne... Cz. 2

I w końcu praktyka …

     W praktyce, pielgrzymkę - rekolekcje śladami Mojżesza i biblijnych Hebrajczyków grupa około 40 osób rozpoczyna od zwiedzenia piramid w Gizie, czasami w Sakkarze oraz Muzeum Kairskiego (dla grup spoza Egiptu). Po naocznym zaznajomieniu się z historią i osiągnięciami starożytnej cywilizacji Egiptu Faraonów rekolektanci rozpoczynają pielgrzymowanie po Półwyspie Synaj. Zdarza się, że grupa pielgrzymkowa zatrzymuje się w pobliżu tunelu pod Kanałem Sueskim (domniemane miejsce cudu przejścia Hebrajczyków przez Morze Sitowia – hbr. Yam Suf), gdzie obecnie można podziwiać przepływające ogromne kontenerowce. Czasami robi sie postój przy gorzkich źródłach w Ujun Musa oraz w oazie Wadi Garandel, bo zgodnie z ponad 1600-letnią tradycją są to miejsca biblijnych wydarzeń na starodawnym szlaku karawanowym, gdzie zwykli zatrzymywać i modlić się, rozważając Słowo Boże, pielgrzymi udający się do Ziemi świętej. Przeważnie jednak po przejeździe tunelem pod Kanałem Sueskim autobus po kilku godzinach jazdy zawozi pielgrzymów - rekolektantów prosto do Wadi Feiran, największej oazy Półwyspu Synajskiego.

wtorek, 5 czerwca 2012

Michał Boym


ks., ur. 1612 we Lwowie, wst. 16 VIII 1631 w Krakowie, ks. IX 1641 w Krakowie, zm. 22 VIII 1659 w Kwangsi (Chiny)


Studia filoz. odbył w Kaliszu a teol. w Krakowie. W 1643 wyjechał na misje do Chin, dotarł w 1645 do Tonkinu, a następnie na wyspę Hai nan. Prowadził prace misyjne na wyspie Hai nan i w prowincji Kuangsi. Uzyskał duże wpływy na znacznie schrystianizowanym już dworze Jong li, ostatniego z dynastii Ming, pretendenta do korony po zajęciu prowincji północnej przez Mandżurów. Posłował pod koniec 1650 do papieża od cesarzowej Heleny z prośbą o pomoc dla Chin, zagrożonych najazdem mandżurskim. W Rzymie stanął w 1653. Z listem od papieża przybył w 1658 do Tonkinu, ale wobec klęski cesarza Jong li musiał zrezygnować z dalszej akcji. Pozostawił w rękopisie opis podróży z Macau do Wenecji (1651-52). Sporządził 18 kartonowy atlas Chin. Dokonał wielu przekładów z języka chińskiego na język łaciński. Napisał kilka rozpraw popularyzujących wiadomości o Chinach. Najcenniejszym dziełem była Flora sinensis (W 1656). Wiele jego prac nie zostało nigdy wydanych.
Zobacz też
  1. L. Grzebień (red.), Encyklopedia wiedzy o jezuitach, WAM, Kraków 1996, s. 38

niedziela, 27 maja 2012

Duszpasterstwo biblijne... Cz. 1

Czym również zajmują się misjonarze?

    Duszpasterstwo biblijne inaczej, czyli o pielgrzymowaniu na Synaju śladami biblijnego Mojżesza i Hebrajczyków oraz Przedwiecznego Słowa

Trochę historii …

     Tak się złożyło, że w sierpniu 2011 roku minęło 15 lat od momentu, kiedy pierwszy raz wyruszyłem z grupą rekolektantów na Synaj, na pielgrzymkowy szlak śladami biblijnego Mojżesza i Hebrajczyków. W 1996 roku, niespełna w rok po otrzymaniu święceń kapłańskich, po zakceptowaniu propozycji mojego przełożonego zakonnego, objąłem opieką dzieło duszpasterskie zapoczątkowane przez innego jezuitę, Holendra O. Hansa Putmana. On to 5 lat wcześniej, celem uczczenia rocznicy związanej z początkami działalności Towarzystwa Jezusowego (zakonu jezuitów), zainicjował pielgrzymkę śladami biblijnego Mojżesza i „Ludu Bożego Wybrania” na Półwyspie Synaj. Pierwsze rekolekcje-pielgrzymki organizowane pod moim kierownictwem były naśladowaniem formy, jaką opracował O. Hans. Z czasem jednak udało mi się wypracować własny styl i formę tego swoistego pielgrzymowania z Pismem św. U jego podstawy znajduje się kilka istotnych dla mnie teologicznych intuicji. Wymienię tutaj tylko te najważniejsze.

wtorek, 15 maja 2012

Św. Andrzej Bobola


ur. 30 XI 1591 w Strachocinie k. Sanoka, wst. 1611 w Wilnie, ks. 1622 w Wilnie, zm. 16 V 1657 w Peredyle k. Janowa Poleskiego
Ukończył szkoły jezuickie w Braniewie. Studiował filoz. i teol. w Wilnie. Kaznodzieja, spowiednik i kapelan w więzieniach i przytułkach, pracował w Nieświeżu oraz przy kościele Św. Kazimierza w Wilnie. Superior w Bobrujsku 1630-33. Duszpasterz w Płocku i Łomży. Od 1642 przebywał stale w Pińsku, skąd w l. 1646-52 wyjeżdżał do Wilna dla podratowania zdrowia. Na Pińszczyźnie zasłynął z gorliwości apostolskiej. Jednaniem prawosławnych z Kościołem rzymskim wzbudzał niechęć, a nawet nienawiść przeciwników Unii Brzeskiej. W maju 1657 Pińsk został zajęty po raz drugi przez Kozaków. Bobola przebywał wówczas w Peredyle k. Janowa Poleskiego. Tam 16 V dopadli go Kozacy i zawlekli do miasteczka, gdzie dokonał męczeństwa wśród okrutnych tortur. Ciało sprowadzono do Pińska i pochowano w podziemiach kościoła. Odnaleziono je w 1702 nietknięte. Rozbudziło to nikły dotąd kult męczennika, a do grobu zaczęli napływać pielgrzymi.

niedziela, 13 maja 2012

Historia Misji - cz. 4 - Chrześcijańskie władanie

            Chrześcijaństwo u schyłku Cesarstwa Rzymskiego odniosło spektakularne zwycięstwo nad wierzeniami pogańskimi. Początkowo jedynie równouprawniona, z czasem stała się religią panującą, a w końcu IV w. n. e. za panowania cesarza Teodozjusza religią państwową. Niczego nie mógł zmienić tu fakt powrotu do pogaństwa cesarza Juliana nazywanego Apostatą i chwilowy nawrót do prześladowań. Dawne wierzenia czekała powolna lecz nieubłagana śmierć. Sam władca miał przed swoją śmiercią wypowiedzieć słynne zdanie: Galilejczyku, zwyciężyłeś! co było podsumowaniem plonów polityki tego ostatniego reformatora pogaństwa. Najpierw odebrano władzy cesarskiej charakteru boskiego choć uważano go za bożego pomazańca i wymagano przestrzegania ceremoniału dworskiego. Następnie przyszła kolej na zniesienie tytułu najwyższego kapłana przez władcę, odmowę subsydiowania kultu pogańskiego, usunięcie z budynku senatu posągu boginii Wiktorii oraz niszczenie świątyń i monumentów poświęconym pokonanym bóstwom. Na ich miejsce stawiano nowe kościoły, pomniki, pamiątkowe groby. Wiara chrześcijańska dosięgła każdego zakątka Imperium Rzymskiego, a działalność misyjna miała skutki znakomite. Odniesiono również niebagatelne sukcesy poza granicami państwa w postaci udanej akcji chrystianizacyjnej wśród German choć było to umniejszone przez fakt przyjęcia przez nich wiary w wersji ariańskiej propagowanej przez biskupa Wulfilę. Poza chrześcijaństwem pozostawali jedynie przedstawiciele bogatych rodów arystokratycznych, Żydzi i niektóre plemiona germańskie. Pozostawały pewne enklawy pogańskie na terytorium Egiptu i Syrii wywodzące się z tradycji ruchów politycznych wrogich Rzymowi jako takiemu.

piątek, 20 kwietnia 2012

Historia Misji - cz. 2. - Wewnętrzne umocnienie

Wewnętrzne umocnienie 

      Sukces misji pawłowych doprowadził do znacznego rozszerzenia się granic wyznawanej wiary. Przyczynił się również do przezwyciężenia poważnych ograniczeń w jej rozwoju. Religia chrześcijańska rozprzestrzeniała się powoli lecz systematycznie. Wszędzie zdobywano nowych wyznawców. Coraz częściej wyznawcy nowej religi stawali się ośrodkiem zainteresowania różnych kół w cesarstwie. 
     Najwcześniejsze ślady pochodzą od rzymskiego historyka Tacyta i mówią o prześladowaniach za czasów cesarza Nerona, kiedy zrzucono winę na chrześcijan za wybuch pożaru w dzielnicy Rzymu, Zatybrze. Faktycznie penetracja Rzymu przez nieznaną religię budziła u wielu ludzi lęk i poczucie zagrożenia. W wielu miastach wyznawcy Jezusa byli pozywani przed sądy, wszczynano tumulty, rejestrowane coraz częściej przez rzymskie służby porządkowe. Żydzi mieli za złe chrześcijanom, że przyjmują w poczet wyznawców bez dokonywania obrzezania oraz obowiązku zachowywania przepisów Prawa.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Historia Misji - cz. 1. - Apostolska gorliwość

Apostolska gorliwość 

     Początek religii chrześcijańskiej różnie jest sytuowany. Teolodzy są skłonni upatrywać go na Golgocie nieopodal Jerozolimy. Historycy zaś wolą wyznaczyć inaugurację w dniu Zesłania Ducha Świętego w 30 r n.e. Wtedy bowiem uczniowie Mistrza z Nazaretu zdecydowali się wyjść z ukrycia w wieczeniku, gdzie schowali się, podając za Dziejami Apostolskimi “z obawy przed Żydami”. Opuszczając bezpieczne miejsce od razu zaczęli nauczać. Jest to zresztą obowiązek każdego chrześcijanina: dawać świadectwo o swojej wierze innym. Ten entuzjazm ewangelizacyjny stał się znakiem rozpoznawczym pierwszych chrześcijan dostrzeżonym już przez historyka żydowskiego Józefa Flawiusza. Na dodatek od początku był adresowany nie tylko do Żydów ale do pogan. Wyznawcy mieli głęboki uzasadnienie dla podejmowanej działalności misyjnej mające swoje źródło u Proroków.

wtorek, 27 marca 2012

Bł. Jan Beyzym

ur. 15 V 1850 w Beyzymach na Wołyniu, wst. 11 XII 1872 w Starej Wsi, ks. 26 VII 1881 w Krakowie, zm. 1 X 1912 w Maranie k. Fianarantsoa na Madagaskarze

Syn Jana i Olgi ze Stadnickich. Wychowawca młodzieży w Tarnopolu 1877-79 i 1881-87 oraz Chyrowie 1887-98. Równocześnie pref. infirmerii, opiekował się chorymi konwiktorami i przejściowo uczył języka francuskiego i rosyjskiego. Pod koniec 1898 wyjechał na Madagaskar, gdzie po zapoznaniu się z miejscowym językiem pracował w schronisku dla trędowatych w Ambahiwuraku. Mimo trudności ze strony rządu francuskiego rozpoczął w 1903 budowę nowoczesnego schroniska w Maranie k. Fianarantsoa. Oprócz opieki nad chorymi, kierował budową, rzeźbił wystrój kaplicy i prowadził szeroką korespondencję. W 1911 ukończył zakład w dużym stopniu ze składek społeczeństwa polskiego. Zamierzał wyjechać do pracy nad zesłańcami na Sachalinie, padł jednak ofiarą uporczywej febry, zaraziwszy się też wcześniej trądem. Zmarł w opinii świętości. Listy pisane do redakcji Misji Katolickich stały się popularną, często czytywaną lekturą. Dochodzenie kanoniczne w sprawie beatyfikacji, przygotowywane przez wicepostulatora Czesława Drążka, zostało zakończone w 1986 w Krakowie i w 1987 na Madagaskarze. Dnia 21 XII 1992 pap. Jan Paweł II wydał dekret o heroiczności cnót misjonarza. Proces beatyfikacyjny prowadzony jest obecnie w Rzymie.