wtorek, 2 lipca 2013

13 ostatnich lat w Mumbwa

Bydgoszcz, 15 czerwca 2013; 

 Drodzy Przyjaciele!

   Połowa moich trzymiesięcznych „wakacji” już minęła. Tymczasem mój zambijski Prowincjał daje mi znać, że pracuje nad przeniesieniem mnie na inną placówkę po moim powrocie do Afryki. 
   Z wdzięcznością więc spoglądam z Polski na te 13 ostatnich lat, które spędziłem w Mumbwa. Pomagają mi w tym fotografie: 
  • kościółki wśród afrykańskiej przyrody; 
  • afrykański motyl = znak czasu; 
  • nasz dom; 
  • ołtarz codziennych Mszy św.; 
  • maleńka sadzonka w ziemi, która, być może, stanie się drzewem; 
  • drogowskaz do naszego kościoła; 
  • Jakub Rostworowski SJ, mój proboszcz i towarzysz przez 13 ostatnich lat; 
  • nasze siostry i nasi parafianie; 
  • krajobraz naszej rozległej parafii; 
  • ... :)
  • ostrzegawcze napisy na domach: „na AIDS nie ma lekarstwa”. 

 Z Bogiem – Józef Matyjek SJ


















wtorek, 25 czerwca 2013

Ojciec Generał Adolfo Nicolás SJ odwiedził Lusakę.


Mumbwa, (ZAMBIA), 17 kwietnia 2013;

    Drodzy Przyjaciele!

    Ojciec Generał Adolfo Nicolás SJ odwiedził Lusakę. 11-go kwietnia na spotkaniu z jezuitami Prowincji Zambia-Malawi ojciec Generał odpowiadał na nasze pytania. Ja zadałem następujące pytanie: Jak ojciec Generał widzi odpowiedź Towarzystwa Jezusowego wobec przechodzenia katolików do wspólnot pentekostalnych (zielonoświątkowych)?

 Oto odpowiedź ojca Generała: 

   "W tej sprawie najważniejsze jest pytanie: Czego możemy się uczyć od nich? Czego my możemy się uczyć od wspólnot pentekostalnych (zielonoświątkowych)? Możemy uczyć się od nich w takich dziedzinach jak:

  • zaangażowanie uczuć w modlitwę, nie poprzestając tylko na rozumie; 
  • wspólnota; 
  • radość; 
  • zaufanie;
  • nadzieja. 
    Czemu nie moglibyśmy się uczyć od nich? Możemy też studiować Zesłanie Ducha Świętego (Pentecost). Możemy studiować pentekostalizm (ruch zielonoświątkowy). Studiować: dlaczego oni odnoszą sukces? Co moglibyśmy wintegrować w naszą rzeczywistość? To zagadnienie nie dotyczy jedynie wspólnot pentekostalnych (zielonoświątkowych); ale dotyczy ono wszystkich grup, które przechwytują naszych ludzi [nawet we wnętrzu Kościoła Katolickiego]. Przykład: Neokatechumenat.
    Czego możemy się uczyć od Neokatechumenatu? Możemy się uczyć od nich w czterech dziedzinach:

  • wspólnota; 
  • Biblia; 
  • katecheza; 
  • liturgia. 
 Możemy poprawić pewne sprawy, ucząc się od nich".


Tyle zanotowałem z odpowiedzi ojca Generała na moje pytanie.

 Z Bogiem - Józef Matyjek SJ





wtorek, 18 czerwca 2013

Dziś odwiedziłem chorych.

Mumbwa (ZAMBIA), 5 kwietnia 2013; 

 Drodzy Przyjaciele !

 Dziś odwiedziłem chorych. Jedna z liderek prowadziła mnie od domu do domu. Na nowo doświadczyłem błogosławionych owoców Małych Wspólnot Chrześcijańskich, które są katolickimi wspólnotami terytorialnymi w miasteczku Mumbwa. Każdy należy do jednej ze wspólnot, przez sam fakt mieszkania na danym terytorium. Nikt nie jest anonimowy. Wszyscy się znają. Do każdego chorego jest prowadzony ksiądz. Niektórzy nie mają żadnej rodziny, ale nikt nie jest zapomniany, czy porzucony. Każda wizyta to krótka rozmowa, spowiedź, komunia święta, namaszczenie chorych, krotka rozmowa z rodziną lub z sąsiadami.

 Z Bogiem - Józef Matyjek SJ






wtorek, 19 marca 2013

Zambia

Historia

Do 1964 używano nazwy Rodezja Północna. Od 1912 misja jezuitów polskich.1. W 1912 jezuici galicyjscy wypędzeni przez rewolucję portugalską z Mozambiku, przekroczyli rzekę Kafue i znaleźli się w koloniach angielskich w Rodezji Półn. W kraju istniały misje protestanckie, a na północy kraju również pierwsze stacje katolickie ojców białych. Na południu kraju istniały zaledwie dwie jezuickie stacje misyjne: Chikuni, założona przez Józefa Moreau, oraz Kasisi, założona przez lingwistę Juliana Torrend. Już 26 X 1910, wkrótce po wybuchu rewolucji, Stefan Rodenbücher i Augustyn Żurek uzyskali w Feira zgodę na założenie jezuickiej stacji misyjnej. Na miejsce pierwszej stacji wybrano wieś Kapoche, nad rzeką Luangwą. W listopadzie wyznaczono wieś Katondwe na drugą stację. 27 V 1911 Jan Lazarewicz opuścił Angonię i przybył do Katondwe, rozpoczynając misyjną działalność jezuitów galicyjskich.Dnia 11 II 1912 terytorium Rodezji Półn. zostało powierzone jako misja Prow. Galicyjskiej. Pod względem kościelnym tereny leżące po prawej stronie Luangwy, a należące dotąd do wikariatu Nyasa, zostały włączone do prefektury Zambezji. Misja północno rodezyjska została tym samym, jako odrębny organizm, uzależniona w dużym stopniu od jezuitów w Połudn. Rodezji.Na terenie misji prowadzonej przez Prow. Galicyjską było prawdopodobnie ok. 300 tys. ludności prawie zupełnie pogańskiej. Zamieszkiwali oni wioski, większe osady należały do rzadkości. Pierwszym superiorem misji został tymczasowo Alojzy Baecher. Do nowej misji należeli oprócz niego polscy jezuici: Bulsiewicz, Lazarewicz, Żurek i Uhlik. Do nich przyłączyli się jezuici innych narodowości: Kasper Moskopp z Prow. Austriackiej i Julian Merleau, Francuz z Prow.    Portugalskiej, Węgier Stefan Rodenbücher i Słowak Jakub Longa.

wtorek, 5 marca 2013

Włochy

Historia

Z miast włoskich jezuici polscy przebywali głównie w Rzymie, gdzie wielu wstąpiło do zakonu, pracowało w Kurii Generalnej, studiowało w Collegium Romanum, zw. obecnie Gregorianum, oraz pełniło obowiązki Penitencjarzy w Bazylice św. Piotra. Drugim ośrodkiem było Loretto, gdzie od 1595 roku do kasaty zakonu w roku 1773 jezuici polscy pełnili obowiązki Penitencjarzy nacji polskiej.
W XVI w. oprócz Rzymu jezuici polscy studiowali też we Florencji (Tomasz Żiwek), Padwie (Stanisław Warszewicki, Jerzy Tyszkiewicz, Marcin Jebaszek i Walenty Ruszkowski), oraz w Perugii (Piotr Jaroszewski).
W XVIII w. w Neapolu studiował teologię Józef Chrapowicki 1753-54, a w Mediolanie i Florencji matematykę i fizykę Paweł Jarzębowski 1755-58.
Włosi odegrali znaczną rolę w rozwoju zakonu jezuitów w Polsce. Kilku z nich było pierwszymi prowincjałami i wizytatorami Prow. Polskiej (Jan Argenti, Fabrycy Banfi, Jan Paweł Campana, Bernardyn Confalonieri, Hieronim Dandini, Pompiliusz Lambertengo, Wawrzyniec Maggio, Ludwik Maselli, Decjusz Strivieri). Bracia zakonni, Włosi, jako architekci wnieśli duży wkład w jezuickie budownictwo sakralne (Jan Maria Bernardoni, Jakub Briano, Józef Brizio, Benedykt Molli). Znaczna liczba Włochów zasiliła po kasacie zakonu Prow. Białoruską. Po wydaleniu jezuitów z Rosji w 1820 wielu z nich powróciło do Włoch. Ich śladem podążyli również Polacy. W samej Prow. Turyńskiej pracowało dłużej lub krócej 28 jezuitów białoruskich. Natomiast pod koniec XIX w. wielu jezuitów z Prow. Weneckiej studiowało teol. w Krakowie.
Współczesność
Szczególnie w XX w. przebywało w Rzymie wielu polskich jezuitów, zarówno na studiach, jak też zatrudnionych w Kurii Generalnej, na Uniw. Gregoriańskim, w Instytucie Wschodnim, w Sekcji Polskiej Radia Watykańskiego, Papieskim Instytucie Studiów Kościelnych, a przejściowo również w Papieskim Kolegium Polskim. Obecnie przebywają tam min. o. Edward Czaja, o. Marcin Gałka, o. Józef Polak, o. Adam Żak.
Zobacz też
  1. J. Poplatek, Studia Polaków jezuitów we Włoszech (maszynopis w ATJKr).

wtorek, 26 lutego 2013

Pierwsze dni postu.

Mumbwa, (ZAMBIA), 22 lutego 2013;

    Drodzy Przyjaciele! 
    Ostatnią niedzielę (pierwszą niedzielę Wielkiego Postu) spędziłem we wiosce Kaiba. Z powodu deszczu droga do kościoła była nieprzejezdna, więc przenieśliśmy się do pobliskiej szkoły. 
   Przed Msza św. ja słuchałem spowiedzi, a koordynator katechetyczny egzaminował dzieci, przygotowujące się do chrztu. W czasie Mszy św., po homilii, chrzciłem, namaszczałem chorych i nakładałem na czoła popiół ze Środy Popielcowej. 
    Po Mszy św. mieliśmy zrobić wybory liderów pod-parafii Lungobe. Jednak jedna ze wspólnot, z powodu intensywnych deszczy nie przybyła na tę okazję do Kaiby. Odłożyliśmy więc sprawę na przyszły miesiąc. Wróciliśmy więc wcześniej do Mumbwy, gdzie przy kościele zastałem młodzież grająca w piłkę. 

Z Bogiem - Józef Matyjek SJ

Fotorelacja:










wtorek, 19 lutego 2013

Ukraina

Historia

Ukrainensis missio. Misja ukraińska obejmująca wschodnie tereny Prowincji Polskiej była w źródłach niekiedy identyfikowana ze stacjami misyjnymi w Winnicy, Ksawerowie, Owruczu i Żytomierzu.
Misję ukraińską obsługiwali też jezuici z Bobrujska: Tomasz Richter (Miss. in fines Moschoviae, in Ukraina) 1719-46, Jan Dąbrowski 1726-28, Michał Kaczanowski 1741-42, Jakub Gołębiewski 1742-43, Stanisław Giedroyć 1743-44, Mikołaj Hryniewicki 1744-47, Kazimierz Godlewski 1747-49, Józef Staszkiewicz 1749-52, Paweł Murzynowicz 1752-54 i Leon Wiszowaty 1754-55.
Pomarnatiana Ucrainensis missio, misja na Ukrainie, zależna od rezydencji w Bobrujsku, była czynna w latach 1741-50, dzięki fundacji Andrzeja Pomarnickiego w wysokości 20.000 złp.
Misjonarzem był między innymi Kazimierz Terlecki w latach 1740-41.
Współczesność
Obecnie na Ukrainie pracuje ośmiu jezuitów: pięciu w Chmielnickim, dwóch we Lwowie oraz jeden w Czerniowcach (2010 r.).
Zobacz też
  1. Załęski, Jezuici III 1307.

wtorek, 12 lutego 2013

Jak traktować poligamistów i rozwiedzionych?

Mumbwa (ZAMBIA), 6 lutego 2013; 

    Drodzy Przyjaciele!

    Wracam raz jeszcze w moich myślach do tematu poligamistów. Jest to problem w naszej parafii w Mumbwa. Otóż dochodzę do wniosku, że poligamistów można traktować w Kościele jako małżeństwa nieregularne, podobnie jak w Polsce traktuje się rozwiedzionych, którzy zawarli nowy związek, jak to przedstawił Jan Paweł II w adhortacji "Familiaris consortio" nr 84.
Oto cytat: 


Rozwiedzeni, którzy zawarli nowy związek 

      Codzienne doświadczenie pokazuje, niestety, że ten, kto wnosi sprawę o rozwód, zamierza wejść w ponowny związek, oczywiście bez katolickiego ślubu kościelnego. Z uwagi na to, że rozwody są plagą, która na równi z innymi dotyka w coraz większym stopniu także środowiska katolickie, problem ten winien być potraktowany jako naglący. Zagadnieniem tym zajęli się wprost Ojcowie Synodu. Kościół bowiem ustanowiony dla doprowadzenia wszystkich ludzi, a zwłaszcza ochrzczonych, do zbawienia, nie może pozostawić swemu losowi tych, którzy — już połączeni sakramentalną więzią małżeńską — próbowali zawrzeć nowe małżeństwo. Będzie też niestrudzenie podejmował wysiłki, by oddać im do dyspozycji posiadane przez siebie środki zbawienia. 
     Niech wiedzą duszpasterze, że dla miłości prawdy mają obowiązek właściwego rozeznania sytuacji. Zachodzi bowiem różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo. Są wreszcie tacy, którzy zawarli nowy związek ze względu na wychowanie dzieci, często w sumieniu subiektywnie pewni, że poprzednie małżeństwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie było ważne. 
     Razem z Synodem wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni, powinni uczestniczyć w jego życiu. Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę. Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei. Kościół jednak na nowo potwierdza swoją praktykę, opartą na Piśmie Świętym, niedopuszczania do komunii eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli ponowny związek małżeński. Nie mogą być dopuszczeni do komunii świętej od chwili, gdy ich stan i sposób życia obiektywnie zaprzeczają tej więzi miłości między Chrystusem i Kościołem, którą wyraża i urzeczywistnia Eucharystia. Jest poza tym inny szczególny motyw duszpasterski: dopuszczenie ich do Eucharystii wprowadzałoby wiernych w błąd lub powodowałoby zamęt co do nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa. 
     Pojednanie w sakramencie pokuty — które otworzyłoby drogę do komunii eucharystycznej — może być dostępne jedynie dla tych, którzy żałując, że naruszyli znak Przymierza i wierności Chrystusowi, są szczerze gotowi na taką formę życia, która nie stoi w sprzeczności z nierozerwalnością małżeństwa. Oznacza to konkretnie, że gdy mężczyzna i kobieta, którzy dla ważnych powodów — jak na przykład wychowanie dzieci — nie mogąc uczynić zadość obowiązkowi rozstania się, „postanawiają żyć w pełnej wstrzemięźliwości, czyli powstrzymywać się od aktów, które przysługują jedynie małżonkom”180
     Podobnie szacunek należny sakramentowi małżeństwa, samym małżonkom i ich krewnym, a także wspólnocie wiernych, zabrania każdemu duszpasterzowi, z jakiegokolwiek motywu lub dla jakiejkowiek racji, także duszpasterskiej, dokonania na rzecz rozwiedzionych, zawierających nowe małżeństwo, jakiegokolwiek aktu kościelnego czy jakiejś ceremonii. Sprawiałoby to bowiem wrażenie obrzędu nowego, ważnego sakramentalnie ślubu i w konsekwencji mogłoby wprowadzać w błąd co do nierozerwalności ważnie zawartego małżeństwa. 
     Postępując w ten sposób, Kościół wyznaje swoją wierność Chrystusowi i Jego prawdzie; jednocześnie kieruje się uczuciem macierzyńskim wobec swoich dzieci, zwłaszcza tych, które zostały opuszczone bez ich winy przez prawowitego współmałżonka. 
     Kościół z ufnością wierzy, że ci nawet, którzy oddalili się od przykazania pańskiego i do tej pory żyją w takim stanie, mogą otrzymać od Boga łaskę nawrócenia i zbawienia, jeżeli wytrwają w modlitwie, pokucie i miłości.

Z Bogiem - Józef Matyjek SJ

wtorek, 5 lutego 2013

Szwecja

Historia

W XVI w. jezuici przebywali przy boku Katarzyny Jagiellonki, żony Jana III, króla Szwecji, a zarazem matki Zygmunta III Wazy, która od 1563 roku była więziona w warownym zamku w Gripsholmie, a w 1568 r. uwolniona i koronowana na królową Szwecji. Jej spowiednikami byli Jan Herbest (nie jezuita), a z jezuitów m. in. Stanisław Warszewicki, Szymon Wysocki, Szymon Nikowski i Bernard Gołyński, którzy wychowywali równocześnie jej syna Zygmunta. Przy pomocy Antoniego Possevino i Warszewickiego Katarzyna dążyła do rekatolicyzacji Szwecji i w tym celu popierała powstanie w Braniewie Seminarium Papieskiego, m. in. dla kształcenia młodzieży szwedzkiej. Jezuici tworzyli w tym czasie specjalną Misję szwedzką. Przejęli pofranciszkańską bibliotekę z Gramunkeholmen, która stała się odtąd księgozbiorem Collegium Societatis Jesu in Suecia. W 1580 r. przewieźli ją do Braniewa. W Morzu Bałtyckim został utopiony przez Szwedów w 1598 r. Marcin Laterna, towarzysz Zygmunta III w wyprawie do Szwecji.
W latach 1601-1605 w niewoli szwedzkiej przebywało siedmiu jezuitów zatrzymanych 5 stycznia 1601 r. w Dorpacie przez Karola Sudermańskiego: Marcin Costinensis, Krzysztof Spotecus, Jan Ambroży Völker, Jan Esto, Sebastian Markowski, Maciej Vitriarius i Mikołaj Mercator. Pod koniec 1605 r. powrócili ks. Marcin Costensis, Jan Ambrosius oraz br. Sebastian Markowski, pozostali zmarli w niewoli podczas zarazy.
W 1626 r. w czasie najazdu Szwedów uwięzieni zostali: Hieronim Kirstein, Dawid Kinard, Michał Morianus, Jakub Gaul, Tomasz Maliszkiewicz, Andrzej Rhein. Również podczas najazdu Szwedów na Polskę w latach 1655-58 kilku jezuitów było więzionych i kilku zostało przez nich zamordowanych.
Na początku XX w. jezuici polscy dojeżdżali corocznie do Szwecji z posługą duszpasterską do polskich robotników sezonowych. Sprowadzał ich dwa razy w roku jezuita niemiecki Bernard Stolberg. Marcin Czermiński, Józef Gadowski, Ignacy Mieloch, Oskar Rudzki i inni prowadzili misje ludowe i rekolekcje w Brömolla, Anderslof, Kronowall, Stenstorp, Christianstadt, Vestraby i innych osadach polskich.
Zobacz też
  1. I. Collijn, Bibliotheca Collegii Societatis Iesu in Suetia . Uppsala 1914
  2. F. Koneczny, Jan III Waza i missya Possewina. Prz. Powsz. 67 (1900) 69 (1901), odb. Kr 1901
  3. J. Teschitel, Schweden in der Gesellschaft Jesu. AHSI 21 (1952) 329-343
  4. Tenże, Nekrologe schwedischer Jesuiten. AHSI 23 (1954) 119-130
  5. R. Wehner, Jesuiten im Norden, Zur Geschichte des Ordens in Schweden, I: 1574-1879. Paderborn 1974
  6. ARSI Pol 51 f. 173 (Annuae 1601-1605).
  7. J. Gadowski, Wycieczka misyjna do polskich robotników w Szwecji we wrześniu 1904 roku. NW 1 (1904-1906) 380-387
  8. I. Mieloch, Wycieczki misyjne do robotników polskich w Szwecji w czerwcu 1905 roku. NW 1 (1904-1906) 499-503
  9. J. Rejowicz, Kartka z dziejów Pomorza i Rugii. Kr 1903 s. 40-46
  10. O. Rudzki, Z wycieczki misyjnej do polskich robotników w Szwecji odbytej w sierpniu 1903 r. NW 1 (1904-1906) 127-130
  11. A. Rybka, Wycieczki misyjne [...] we wrześniu 1905 r. NW 1 (1904-1906) 503-505
  12. Misja O. Czermińskiego dla polskich robotników w Szwecji w 1907 r. NW 2 (1906-1909) 335-338
  13. Wykaz misji. NW 3 (1910-1912) 432, 4 (1913-1915) 72, 210, 5 (1916-1920) 40
  14. Załęski, Jezuici V 840-841
  15. ATJKr 72, 73 (M. Czermiński, Dziennik z misji 1907, 1910).

wtorek, 29 stycznia 2013

Misyjność Jezuitów - Cz. 5

Misyjność jezuitów 
Rozmowa z Krzysztofem Dyrkiem SJ


Metody ewangelizacji zmieniły się.
Wśród misjonarzy jezuickich był też czas nieuwzględniania religijności i kultury ludzi, których się ewangelizowało. Obecnie głosząc Chrystusa, uwzględniamy rzeczywistość, w której się znajdujemy. Chodzi o to, żeby Europejczyk nie narzucał swoich postaw kulturowych ludziom w krajach misyjnych. Prekursorem nowoczesnej inkulturacji jest o. Matteo Ricci, który przywdział strój mandaryna i opracował chińską liturgię. Staramy się więc wykorzystać to, co dobre w danej kulturze, ale zarazem zmieniać pewne postawy. Np. w Zambii zauważyłem zmiany w podejściu do działalności misyjnej. 100 lat temu jezuici może narzucali m.in. polskie zwyczaje. Spotkałem siostrę, która śpiewała Godzinki - zambijskie słowa na melodię polską. Można też w Zambii usłyszeć polskie kolędy. Może nie doceniano tamtejszego sposobu wyrażania wiary. Byłem na liturgii dziękczynnej w Chikuni - trwała 5 godzin, było kilka kazań, ludzie modlili się, dziękowali, śpiewając i tańcząc. Jakie stosować metody ewangelizacji? Jak zmieniać świat? Przede wszystkim ewangelicznie, dobrocią i miłością. Myśląc o dialogu, czy kontaktach z innymi religiami, trzeba podchodzić do ludzi z otwartością, życzliwością, tolerancją, akceptacją. Wcześniej czy później to przyniesie owoce. Najpierw rzucamy ziarno, dopiero później wyrasta wielkie drzewo.

Zakon jezuicki ma wybitnych biskupów.
Jezuici składają ślub, że nie będą przyjmować żadnej godności kościelnej. Mamy jednak w świecie około 90 biskupów. Jak to możliwe? Najczęściej są to stolice biskupie w krajach biednych, gdzie inni nie mogli lub nie chcieli pójść. Najbardziej znanym, zresztą jedynym polskim biskupem jezuickim jest kard. Adam Kozłowiecki, były więzień Auschwitz i Dachau. (Gdy wspomina obozy koncentracyjne, w których przesiedział 6 lat, mówi że niejaki pan Adolf Hitler jakoś go nie lubił, ale zapewnił mu sześć bezpłatnych lat wakacji w obozie, żeby mu nie przeszkadzał w wojnie... Może na ten temat żartować, jest wielkim przyjacielem Niemców, zawsze pełen radości i optymizmu). Po wyjściu z obozu pojechał do Rzymu i został posłany jako misjonarz do Zambii. W 1955 roku został biskupem Lusaki, później pierwszym arcybiskupem metropolitą stolicy Zambii. W tym roku obchodził 50-lecie sakry biskupiej. Stworzył struktury tamtejszej diecezji. Przez Ojca Świętego Jana Pawła II został mianowany kardynałem. Napisał wtedy list do Papieża, że jezuici nauczyli go, jak być księdzem, ale nie nauczyli, jak być kardynałem… Po Soborze Watykańskim II, w wieku zaledwie 58 lat, a więc wiele lat przed emeryturą, doszedł do przekonania, że jako biały misjonarz powinien zrezygnować ze stolicy biskupiej na rzecz miejscowego kapłana. Nie udał mu się następca - został nim znany szeroko w świecie abp Emanuel Milingo. Abp Kozłowiecki wycofał się do parafii w buszu, gdzie pracuje już od 36 lat, pomagając księdzu proboszczowi. Jest jedynym na świecie kardynałem i jednocześnie wikarym w parafii! Kiedy został mianowany kardynałem, jezuici chcieli go przyjąć do wspólnoty w Lusace - nie zgodził się. Ma 94 lata. Mieszka w parafii, gdzie 2-3 lata temu doprowadzono prąd elektryczny do kościoła. Pracuje razem z proboszczem, ks. Janem Krzysztoniem, pochodzącym z archidiecezji lubelskiej. Kard. Kozłowiecki to wzór biskupa ubogiego, bez reszty oddanego ludowi afrykańskiemu. Kilka miesięcy temu otrzymał doktorat honoris causa w Nairobi.

Mówimy o dalekich krajach, ale ewangelizacji wymaga sama współczesna Europa. Jakie metody ewangelizacji, zdaniem Ojca, byłyby skuteczne?
Laicyzacja to poważny problem, przed którym stoi Kościół w Europie. Niektóre europejskie prowincje jezuitów (w Hiszpanii, Irlandii) także przeżywają kryzys i spadek powołań. Ale powoli to się zmienia. W niektórych krajach, na przykład we Francji i Włoszech, następuje ożywienie wiary, ludzie poszukują Boga i powołań jest coraz więcej. We Włoszech pamiętam lata 70., kiedy nowicjat był pusty, teraz jest tam ponad 20 kleryków. W Europie ściśle ze sobą współpracujemy na płaszczyźnie przełożonych, ale i w zakresie formacji młodych jezuitów w europejskich ośrodkach formacyjnych. Patrzymy na Europę całościowo i myślimy o dziełach, które będziemy razem prowadzić. Będziemy się też wymieniać - z krajów, które mają więcej powołań, posyłać będziemy jezuitów tam, gdzie istnieje potrzeba. Mamy także wspólnoty międzynarodowe, w Niemczech czy w Belgii. To są sposoby na to, by stawić czoło sekularyzacji, ale także na to, żebyśmy jako jezuici, prowadząc pewne dzieła, uniwersytety, szkoły czy wydawnictwa, mogli sobie nawzajem pomagać. Jezuita wstępuje nie do prowincji, lecz do Towarzystwa Jezusowego.


Ważnym wyzwaniem dla Europy jest islam. Czy jezuici włączają się w dialog z islamem?
W krajach, gdzie katolicy są mniejszością, ten dialog jest naturalny. Jeśli chodzi o Europę, przy o. generale jest przedstawiciel ds. kontaktów międzyreligijnych, także z islamem. Czy dialog z islamem jest możliwy? Spotkałem misjonarzy w krajach arabskich, którzy mówili, że boją się ewangelizować Arabów, wiedząc, jakie konsekwencje ma nawrócenie dla osoby ewangelizowanej i ewangelizującej. Ze strony Kościoła i jezuitów jest otwartość na dialog, ale nie ma jej ze strony muzułmanów. Zatem dialog będzie zależeć od tego, na ile otworzą się muzułmanie przyjęci przez Europę. Jezuici podejmują w Europie i w innych częściach świata posługę na rzecz uchodźców, zakrojoną na szeroką skalę (tzw. Jesuit Refugee Sernice). W ośrodkach dla uchodźców nie pytają, kto jest chrześcijaninem, a kto muzułmaninem. Pomagają załatwić dokumenty, uregulować sprawy prawne, szukają noclegów, uczą języka, świadczą pomoc materialną. Jest to działanie w imię sprawiedliwości, ale też okazja do dialogu, w którym mówimy ludziom: nie jest ważne to, jakiej jesteś rasy, jaką religię wyznajesz. Jesteś człowiekiem, dzieckiem jednego Boga. Pomagam ci, bo tak mnie uczy moja wiara. Ponadto prowadzimy refleksję naukową nad islamem. W dialog międzyreligijny, również z islamem, poważnie zaangażowany jest Papieski Uniwersytet Gregoriański, prowadzony przez jezuitów w Rzymie.

Dziękuję Ojcu Prowincjałowi za rozmowę.
Rozmawiała Ewa Czumakow
Kraków, październik 2005 Wywiad ukazał się w miesięczniku "Miejsca Święte", nr 12 (108) 2005

wtorek, 22 stycznia 2013

Rumunia

Historia

Pierwsze placówki jezuickie na terenie obecnej Rumunii powstały w Siedmiogrodzie w 1579 w Kolozsvárze (ob. Cluj), Gyulafehérvár (ob. Alba Julia) i Oradea Mare; należały one początkowo do Prow. Polskiej, a później do Prow. Austriackiej.
Jezuici polscy pracowali również na terenie Mołdawii i Wołoszczyzny już od końca XVI w., a główną stację misyjną posiadali w Jassach. Pracowali na tym terenie niemal do kasaty zakonu.
Po utworzeniu państwa rumuńskiego jezuici powrócili pod koniec XIX w. do Jass i prowadzili tam Seminarium Duch. i administrowali niektórymi parafiami. W 1924 powołano do życia stałą misję, zależną najpierw od Prow. Belgijskiej, a następnie Małopolskiej; jej pierwszym superiorem został Józef Lipski. W 1932 stworzono osobną Wiceprowincję Rumuńską z wiceprowincjałem J. Lipskim na czele. W jej skład wchodziły: rezydencja w Czerniowcach, rezydencja, nowicjat i konwikt w Szatmar (Satu Mare), Seminarium Diec. w Jassach oraz rezydencja w Bukareszcie i Totesti. Do wybuchu II wojny światowej kilkunastu polskich jezuitów pracowało w Wiceprow. Rumuńskiej.
Podczas II wojny światowej pracowali w Rumunii: Władysław Lęcznar i Józef Cudziński, kapelani w obozie polskim, oraz Wacław Zajączkowski, redaktor pisma Nowa Polska. W Bukareszcie pracowali: Józef Chechelski, Jan Lorenc i Aleksander Góralik. W okresie komunistycznym placówki zakonne zostały zamknięte, a kilku jezuitów przebywało w więzieniach.
Współczesność
Od 1990 jezuici różnych narodowości znowu rozwijają działalność. Z Prow. Polski Południowej jako profesor filoz. w Jassach pracuje od 1993 Tadeusz Rostworowski, a Jerzy Brzóska od 1995 w domu nowicjatu w Cluj.

sobota, 19 stycznia 2013

Co wydarzyło się w parafii w Jalalabadzie? - cz. 3


Kilka słów o tym, co wydarzyło się w naszej parafii w Jalalabadzie w 2012 r.

- 3 -

   Działalność edukacyjna. Jak co roku nasi wolontariusze prowadzą zajęcia z języków obcych w pomieszczeniach parafii, ale w tym roku zostali też zaproszeni do prowadzenia zajęć na lokalnym Państwowym Uniwersytecie (Jalalabad State University). Okazjonalnie zajęcia z astronomii (połączone z obserwacjami nieba) prowadzi dla studentów wydziału geografii o. Adam Malinowski SJ. Zajęcia z języka angielskiego nasi wolontariusze prowadzą także w miejscowości Osh – nasze Polki w niedziele dla dzieci uzbeckich, a nasz Amerykanin w niedziele i poniedziałek w szkole “Swietocz” prowadzonej przez Rosyjską Cerkiew Prawosławną. W lipcu grupa studentów z Polski prowadziła obóz językowy dla dzieci w Jalalabadzie, drugi podobny obóz w sierpniu prowadziło dwoje wolontariuszy z British Jesuit Mission. Jak co roku, dla studentów jalalabadzkich uniwersytetów organizowaliśmy dwa obozy językowe nad j. Issyk-kul. Wzięło w nich udział 80 studentów i kilkunastu wakacyjnych wolontariuszy. W tym roku cieszyliśmy się z większej niż zazwyczaj pomocy scholastyków jezuickich (przybyli do nas klerycy z Belgii, Anglii, USA i Niezależnego Regionu Rosyjskiego). Mamy nadzieję, że nasza działalność jest próbą włączenia się w Boży Plan Zbawienia dla wszystkich, którzy mieszkają na południu Kirgizji. Dziękujemy gorąco naszym przyjaciołom i dobroczyńcom, którzy ze względu na troskę o upowszechnienie Chwały Bożej nam pomagają.

 W imieniu jalalabadzkiej wspólnoty
– ks. Remigiusz Kalski SJ
Uroczystość Bożego Narodzenia 2012 r.

wtorek, 15 stycznia 2013

Misyjność Jezuitów - Cz. 4

Misyjność jezuitów 
Rozmowa z Krzysztofem Dyrkiem SJ


Ale dziś już misjonarze-jezuici z polskich prowincji rozjechali się po świecie?
Pracują jeszcze w Mozambiku, w Malawi, na Madagaskarze, w Egipcie, Syrii, wspomnieliśmy tu Chiny i Tajwan, w Japonii, w Brazylii, gdzie jest kilka prowincji jezuickich (najwięcej było Włochów, obecnie miejscowi jezuici przejmują odpowiedzialność za zakon). Po upadku komunizmu otwarliśmy się na kraje sąsiednie, jak to było na początku - na Ukrainę, Rosję, Rumunię. Jesteśmy też w Kazachstanie i w Kirgizji. W naszym duchu jezuickim jest też coś takiego, że idziemy tam, dokąd inni nie mogą albo nie chcą pójść - do najtrudniejszych warunków. A jeśli pracę, którą rozpoczęliśmy, mogą kontynuować inni, często ją zostawiamy i idziemy do innej.

Czy nie żal do najgorszych prac jezuitów, którzy są tak dobrze wykształceni?
Nie można najtrudniejszych prac nazwać "najgorszymi" - wręcz odwrotnie! W królestwie Bożym obowiązują inne kryteria. Otrzymujemy odpowiednią formację, bo nasze zaangażowanie wymaga również kompetencji, ale od początku uczymy się pewnej wolności i dyspozycyjności. Idziemy tam, gdzie jest potrzeba. Po upadku komunizmu, kiedy się otwarła Rosja, jezuici poszli aż do Nowosybirska na Syberię. Jest tam biskup jezuita Joseph Werth. Jego rodzice, wywodzący się z Niemców nadwołżańskich, byli deportowani przez Stalina do Kazachstanu. W Zambii widziałem wiele placówek założonych przez jezuitów - zazwyczaj budowali kościół, szkołę, szpital, a potem, po latach szli dalej. Przychodzili księża miejscowi, podejmowali pracę, a jezuici cieszyli się z tego, że dzieło, które zaczęli, będzie kontynuowane, ufając Chrystusowi i szukając Jego woli.

Rosja, Ukraina to polska specyfika?
Priorytetem są teraz Chiny. Choć Japonia też ciągle potrzebuje ludzi. Prowincje polskie starają się włączyć bardziej w misje całego zakonu. Do krajów sąsiednich poszli przede wszystkim jezuici z Polski, bo jesteśmy najbliżej językowo i kulturowo jako Słowianie, wychowani w tym samym systemie. Ale też powoli tamtejsze wspólnoty stają się coraz bardziej międzynarodowe. Niektórzy pochodzą z Rosji, ale też z innych krajów, z Indii, Belgii, czy z tak egzotycznych dla nas krajów, jak Meksyk, Chile czy Ekwador.

Spotkaliśmy jezuitów, będąc w Czechach.
W Czechach i na Słowacji jezuici przetrwali w podziemiu. Po 1968 r. zaczęli organizować tajne struktury formacji, zwłaszcza na Słowacji. Świetnie funkcjonował podziemny Instytut Teologiczny św. Alojzego. Nigdy komunistyczna służba bezpieczeństwa nie wpadła na jego trop. Dzięki temu sporo młodych ludzi otrzymało święcenia kapłańskie i dziś są w pełni zaangażowani w pracę Kościoła. Niektórzy studiowali również w seminarium w Bratysławie i w Litomierzycach, choć nikt, ani biskup ani rodzice nie mogli wiedzieć, że są jezuitami.

Jakie są obecnie najtrudniejsze problemy w krajach misyjnych?
Jeśli chodzi o kraje sąsiednie, to wydawało się, że gdy upadnie komunizm, ludzie będą szukać Boga, otworzą się na Kościół. To jest tylko część prawdy. Niektórzy nie są aż tak otwarci, nie szukają Boga. To rodzi frustrację, rozczarowanie, że praca nie przynosi takich owoców, jakich by się oczekiwało. Przykładem pracy jezuitów niech będzie Rosja. Jezuici założyli uczelnię - Instytut Filozofii, Teologii i Historii św. Tomasza, by formować świeckich. W Nowosybirsku powstało Centrum Duchowości "Inigo", a także filia Instytutu moskiewskiego z doskonałą biblioteką, studio medialne służące dialogowi oraz nowicjat. Zwykła praca duszpasterska jest też potrzebna. Podobne jest zaangażowanie duszpasterskie na Ukrainie, w formację księży i sióstr zakonnych. W Afryce jest straszna bieda, z którą się nigdy nie spotykamy. Brak edukacji, choroby, jak AIDS - to wszystko się wiąże z potrzebą uświadamiania, kształcenia, szukania funduszy. Zawsze oprócz prac duszpasterskich chcemy żyć naszym charyzmatem: zaangażowaniem w sprawy społeczne, w edukację, formację inteligencji, prowadzenie szkół, uniwersytetów (chyba że się nie da, jak u nas w czasach komunistycznych), pisarstwo i pracę naukową.

CDN...

sobota, 12 stycznia 2013

Jezuici prowincji Zambia-Malawi...

Mumbwa (ZAMBIA), 4 stycznia 2012; 

 Drodzy Przyjaciele! 
      Przesyłam Wam skład jezuitów, funkcjonujących w naszej jezuickiej prowincji Zambia-Malawi, z początkiem roku 2013, wg posiadanego obywatelstwa: 
 Zambijczycy - 54 
 Irlandczycy - 13 
 Polacy - 10 
 Malawijczycy - 10 
Amerykanie (USA) - 8 
 Słoweńcy - 6 
z Indii - 3 
Kanadyjczycy - 2 
Kroaci - 1 
Niemcy - 1 
 Włosi - 1 
 Razem - 108 jezuitów. 

 Przesyłam Wam najlepsze życzenia - Błogosławionego Nowego Roku 2013. 

 Z Bogiem - Józef Matyjek SJ

wtorek, 8 stycznia 2013

Rosja

Historia

Wiek XVI
W XVI w. ważną rolę w stosunkach polsko moskiewskich odegrał jezuita włoski Antonio Possevino. Car Iwan Groźny zaniepokojony sukcesami wojennymi Stefana Batorego oraz zagrożeniem ze strony Tatarów, zwrócił się w 1580 do pap. Grzegorza XIII z propozycją nawiązania ligi antytureckiej i skłonienia do niej króla Stefana. Papież okazywał gotowość poparcia idei cara pod warunkiem zawarcia unii kościelnej. W tej sprawie wyprawił Possevina jako legata. Legat po pertraktacjach na dworach panujących przybył do Moskwy i zgodnie z instrukcją doprowadził do zawarcia 15 I 1582 w Jamie Zapolskim rozejmu między Polską a Moskwą. Następne wyprawy Possevina do Moskwy nie doszły do skutku z powodu śmierci Iwana.

Wiek XVII

niedziela, 6 stycznia 2013

sobota, 5 stycznia 2013

Co wydarzyło się w parafii w Jalalabadzie? - cz. 2


Kilka słów o tym, co wydarzyło się w naszej parafii w Jalalabadzie w 2012 r.

- 2 -

    W działalność charytatywną wpisuje się przede wszystkim nasz Ośrodek nad Issyk-Kulem. W grudniu 2011 roku obowiązki dyrektora po br. Damianie Wojciechowskim SJ przejął o. Remigiusz Kalski SJ. W maju dzięki wsparciu naszych dobroczyńców dokupiliśmy działkę przylegającą do naszego domu – przy dużej ilości dzieci, miejsca na zabawy czy stawianie namiotów dla wolontariuszy robiło się coraz mniej. Mamy też przestrzeń na przyszłe inwestycje, a przede wszystkim jesteśmy zabezpieczeni w kwestii dostępu do głównej drogi, gdyby ktoś inny wykupił tę działkę. Dzięki pomocy katolickiej organizacji „Misereor” z Niemiec wybudowany został niewielki basen razem z systemem ogrzewania słonecznego. Powinno to obniżyć koszty ogrzewania w sezonie grzewczym, przedłużyć okres wykorzystywania ośrodka na wiosnę i jesień, oszczędzić pieniądze na grzaniu wody do mycia i przy zimniejszej pogodzie dać możliwość kąpieli dzieciom, szczególnie inwalidom. W chłodne zimowe dni jest już w naszym domu całkiem ciepło. W październiku został ukończony nowy budynek gospodarczy, który będzie także miejscem przechowywania sprzętu służącego do rehabilitacji dzieci było to niezbędne, ponieważ kiedy przebywa w ośrodku ponad 100 osób, co zdarzało się w te wakacje, niektórzy musieli spać na korytarzach. Mamy nadzieję, że do wiosny znajdą się dobroczyńcy, którzy pomogą nam przy budowie płotu wokół nowo nabytej części parceli. W maju też rozpoczęły się obozy dla różnego rodzaju grup z łączną liczbą uczestników ponad 800 osób. W sumie miały miejsce 22 obozy i jedna sesja 8-dniowych Ćwiczen Duchownych. W obozach pomagało ponad 40 wolontariuszy i kilku księży z różnych części świata. Obozy w większości były organizowane dla niepełnosprawnych dzieci i dzieci z domów dziecka, oczywiście ich organizacja nie była by możliwa bez udziału dobroczyńców.
   Jak zwykle były trzy obozy katolickie (łacznie wzięło w nich udział ok. 120 uczestników) organizowane we współpracy z ks. Jerzym Jędrzejewskim, pracującym w parafiach wokół Biszkeku, z siostrami Franciszkankami ze Słowacji i Franciszkanami z Uzbekistanu. Tematyka obozów młodzieżowych zaczerpnięta jest tradycyjnie z programu formacji młodzieży o nazwie „Magis” prowadzonego w jezuickich parafiach w Polsce. W tym roku tematem obozu było „8 Błogosławieństw”. W czerwcu na Issyk-Kulu nastąpiło odsłonięcie płaskorzeźby ukazującej św. Rodzinę - patronem naszego Centrum jest bowiem św. Jozef Oblubieniec. W działalność charytatywną parafii wpisuje sie też adopcja duchowa 12 dzieci, w większości są to dzieci z rodzin muzułmańskich, w których nie wystarcza na podstawowy poziom życia. Rodzice otrzymują miesięczne wsparcie (równowartość 10 euro), jako rodzaj stypendium naukowego (warunkiem koniecznym adopcji duchowej jest, by rodzice posyłali dziecko do szkoły). Po wakacjach przyjechało do nas czworo wolontariuszy długoterminowych (3 Polki i Amerykanin). Wolontariusze w każdym tygodniu odwiedzają miejscowy dom dzieci inwalidów (gdzie przebywa ponad sto dzieci), organizują zajęcia, pomagają w karmieniu. Wolontariusze też w każdym tygodniu odwiedzają miejscowy dom dziecka. Zaglądamy też w miarę regularnie do trzech domów dziecka w Osh. Raz w miesiącu odwiedzamy internat dla dorosłych inwalidów w miejscowości Kizyłkija (ok. 200 km. od Jalalbadu) i też dom starców w Oktiabrskoje k. Jalalabadu (przebywa tam ponad 100 staruszków).Dzięki współpracy z kościołami protestanckimi w Osh otrzymaliśmy 800 prezentów przygotowanych przez dzieci z protestanckich parafii z Anglii. Prezenty rozdaliśmy w zaniedbanych rejonach Jalalabadu i Osh oraz w wioskach w okolicach Biszkeku. Ks. Remigiusz uczestniczył w miarę regularnie w spotkaniach pastorów protestanckich w Osh. Ostatnio zrodziła się idea prowadzenia ekumenicznego przedszkola dla chrześcijańskich dzieci w Osh, ale na razie decyzje w tej sprawie nie zostały podjęte. W działalność charytatywną wpisują się robocze wizyty dr Thomasa Weggemanna, pediatry neuropatologa z Austrii, (którego gościliśmy w kwietniu) i Frau Hannelora Paither z Bawarii, która przyjechała do nas we wrześniu by wspomóc najuboższych mieszkańców.  

sobota, 29 grudnia 2012

Co wydarzyło się w parafii w Jalalabadzie? - cz. 1


Kilka słów o tym, co wydarzyło się w naszej parafii w Jalalabadzie w 2012 r.

 Jak co roku chcielibyśmy się podzielić z naszymi przyjaciółmi tym, co się działo w naszej parafii w 2012 roku. Nasza działalność dotyczyła trzech sfer: edukacyjnej, charytatywnej i ściśle parafialnej. Sfery te są w rzeczywistości ze sobą powiązane, ale dla większej przejrzystości niniejszego tekstu postaramy się je wyodrębnić. 

- 1 -
   Działalność parafialna związana jest z organizacją życia religijnego dla niewielkiej, ok. 30 osobowej, grupy katolików zamieszkujących południową Kirgizje (województwo oszskie, jalalabadzkie i batkeńskie; obszar ten obejmujący powierzchnię ok. 200 tys. km2 zamieszkuje ok. 2 mln osób, prawie w 100 % muzułmanów). W naszej parafii były w tym roku dwa chrzty, cztery Pierwsze Komunie Św. i niestety też kilka pogrzebów. Mimo, że liczby opisujące działalność naszej parafii nie wydają się imponujące, to mamy nadzieję, że przyczyniamy się do lepszego poznania Tajemnicy Wcielenia przez, nie zawsze przychylny dla chrześcijaństwa, świat muzułmański. 
   Za przejście z islamu na chrześcijaństwo nie ma co prawda na południu Kirgizji kary śmierci, ale zdarzają się przypadki dotkliwego pobicia, praktycznie zawsze jest się wykluczonym ze wspólnoty rodzinnej. Naszymi parafianami są przede wszystkim członkowie rodzin o korzeniach niemieckich przesiedlonych tutaj w czasie stalinowskich represji. Osoby innych narodowości czasem przychodzą do naszej kaplicy, ale nieszczególnie chcą się przygotowywać do chrztu w Kościele Katolickim – w tym roku mieliśmy tylko jeden chrzest dorosłej Uzbeczki. Wiosną została nam ofiarowana przez parafie św. Szczepana w Warszawie chrzcielnica, co zostało przez nas odczytane, jako jednoznaczny znak Woli Bożej określający nasza przyszłość. Na stałe w naszej parafii pracuje dwóch zakonników. W styczniu wyjechał na nową placówkę w Kazachstanie br. Damian Wojciechowski SJ, z kolei we wrześniu wyjechał do Moskwy do pracy w Instytucie św. Tomasza br. Vladimir Paszkow SJ, także we wrześniu przyjechał do nas o. Adam Malinowski SJ z Polski. Ojciec Adam oprócz pracy duszpasterskiej w ramach zajęć z dziećmi od razu zaangażował się w tworzenie kółka alpinistycznego i klubu astronomicznego. Jesienią w Jalalabadzie kupiliśmy, wyremontowaliśmy i przerobiliśmy na budynek mieszkalny kolejny barak z myślą o przyjeżdżających do nas wolontariuszach, a także, jako zaplecze dla prowadzonego przez o. Adama klubu astronomicznego. W naszej kaplicy w Osh wymieniliśmy dach na budynku (przeciekał tak poważnie, że zgniły podłogi i w dwóch pokojach zapadaliśmy się „pod ziemię) i postawiliśmy nowe ogrodzenie.
   Zasadniczy remont budynku przewidziany jest na wiosnę 2013, jeżeli tylko dotychczasowej właścicielce drugiej części domu uda się uporządkować sprawy formalne, a my zbierzemy odpowiednią ilość pieniędzy na zakup domu i remont. Osz jest drugim co do wielkości miastem Kirgizji, dotkniętym w dużym stopniu skutkami wojny domowej sprzed dwóch lat.
   Mamy nadzieję, że posiadanie budynku nadającego się do stałego zamieszkania (szczególnie zimą doskwiera brak ogrzewania) pozwoli na większą skalę zaistnieć Kościołowi w tym mieście np. poprzez przyjazd woluntariuszy na dłuższy czas.

piątek, 28 grudnia 2012

Z Jalalabadu...


Drodzy Przyjaciele 


   Na Czas Świąt i na każdy dzień Nowego Roku życzymy Wam odczucia radości płynącej z więzi z P. Bogiem. 

      W imieniu wspólnoty parafialnej oraz o. Krzysztofa Korolczuka SJ i br. Damiana Wojciechowskiego SJ, którzy stali u początku tworzenia parafii w Jalalabadzie.

 o. Remigiusz Kalski SJ


wtorek, 25 grudnia 2012

Misyjność Jezuitów - Cz. 3

Misyjność jezuitów 
Rozmowa z Krzysztofem Dyrkiem SJ

Wchodzimy w Kościele w Rok Ksaweriański. Czy do dziś w zakonie jezuitów zostało coś z ducha Franciszka Ksawerego?
Jeszcze po drugiej wojnie światowej wiele prowincji europejskich ogarnął duch misyjny. Wysyłały misjonarzy do różnych krajów, przede wszystkim Ameryki Łacińskiej (głównie Hiszpanie), ale także Afryki i Azji - do Indii, Indonezji czy Japonii. Były prowincje, które połowę swoich księży miały na misjach, gdzie zakładali oni szkoły, formowali chrześcijan w wierze. W ostatnich latach widzimy jednak, że kraje misyjne stają się coraz bardziej samowystarczalne. Mają dużo powołań i tworzą samodzielne struktury kościelne, w tym jezuickie. Takie kraje, np. Indie, już nie potrzebują misjonarzy. Ci, którzy tam byli, wracają do Europy, często już spracowani, zmęczeni, chorzy. Ostatnio byłem w Zambii, gdzie spotkałem wspólnoty międzynarodowe - jezuici-misjonarze z Indii przyjeżdżają do Afryki ewangelizować. Podobnie jest z krajami Ameryki Łacińskiej, gdzie jest tyle powołań, że dzielą się z innymi krajami misyjnymi; także Indonezja, która była krajem misyjnym, dziś ma bardzo wielu jezuitów. Ostatnio o. generał podkreśla, abyśmy się otwarli na kontynent afrykański, który ciągle jeszcze potrzebuje naszych misjonarzy. Europa już ich nie może posyłać, bo ich nie ma, powołań jest mniej i zakon się starzeje.

Tylko patrzeć, jak misjonarze z krajów misyjnych zaczną przybywać do Europy. 
Już w niektórych krajach jest sporo księży z Afryki i Azji. Rozmawiałem z prowincjałami z Hiszpanii, którzy mówią, że być może wkrótce będą musieli u nich pracować Hindusi... Wracając do obecnych priorytetów, jednym z nich jest praca w Chinach. Dotychczas jezuici mieli swoje struktury na Tajwanie, teraz wchodzą także do Chin kontynentalnych. Miasta, w których pracowali jezuici: Hongkong dawniej przynależący do Anglii i Makao - do Portugalii, zostały włączone do Chin i obecnie tworzy się tam jedna prowincja jezuicka.

Czy jezuici mogą tam pracować oficjalnie?
W tych miejscach, w których byli do tej pory - a byli w Hongkongu, w Makao i na Tajwanie - działają oficjalnie. Są obecni także na uniwersytetach, gdzie wykładają religioznawstwo, kulturoznawstwo, język angielski itd.

Czym różni się praca na misjach dzisiaj od prowadzonej dawniej?
Teraz nasze misje są bardziej międzynarodowe. Nie jest tak, że do danego kraju są posyłani jezuici z jednego kraju. Są takie misje, np. w Japonii, gdzie wspólnoty tworzą jezuici z całego świata. W Zambii, gdzie byłem, jest część Zambijczyków - kleryków, ale i księży. Są także misjonarze z Polski, z Irlandii, ze Stanów Zjednoczonych, z Indii, ze Słowenii. Nasze polskie prowincje były zawsze związane z Zambią. Niedługo po założeniu w 1905 roku misja w ówczesnej Rodezji Północnej została powierzona polskiej prowincji jezuitów. Później, gdy utworzono polską prowincję północną i południową, misjonarze byli wysyłani z obu. Ale był taki okres po wojnie, kiedy z Polski władze komunistyczne nie pozwalały posyłać misjonarzy. Przerwa trwała od roku 1945-1946. Wtedy to jeszcze na misje do Rodezji Półn. jeszcze pojechali Polacy - nie z Polski, lecz ci (m.in. obecny kard. Adam Kozłowiecki), którzy przeszli przez obozy koncentracyjne - Auschwitz, Dachau i później, po zakończeniu II wojny światowej przebywali za granicą. Ta przerwa trwała do końca lat 60. Dopiero wtedy została posłana grupa młodych jezuitów z Polski.

Czy nieoficjalnie jezuici nie wyjeżdżali na misje?
Nie było takiej możliwości, nie otrzymywaliśmy paszportów i wiz. Choć zdarzały się małe "cuda": pod koniec lat pięćdziesiątych wyjechał do Japonii o. Tadeusz Obłąk, zresztą pracujący do dziś w Kraju kwitnącej wiśni. W 1968 roku duża grupa misjonarzy z Polski została posłana do Zambii. Wtedy, gdy nie mogli wyjeżdżać polscy misjonarze, o. generał prosił inne prowincje, by wysyłały swoich.

CDN...

wtorek, 18 grudnia 2012

Paragwaj


Wprowadzenie
Paragwaj to kraj, który nie ma bezpośredniego dostępu do morza i otoczony trzema dosyć dużymi krajami, tj. Brazylia od wschodu i pólnocy, Argentyna od poludnia i zachodu oraz Boliwia od pólnocy. Takie położenie geograficzne kształtuje mentalność tutejszej ludności. Ponadto, jest to kraj dwóch kultur (hiszpańskiej i tubylczej Guaranie) oraz dwóch oficjalnych języków (hiszpańskiego i guarani), co także ma ogromny wplyw na ich mentalność i religijność. Jezuici prowadza w Paragwaju kolegia (szkoly podstawowe i średnie) oraz uczelnie wyższe. Rozwijaja od nowa pracę z ludami koczowniczymi na pólnocy kraju, z plemionami Guarani (guarani, oznacza wojownik).
Historia
Jezuickie Redukcje Paragwajskie obejmowaly olbrzymi teren poczawszy na poludniu od Urugwaju i pólnocnej części Argentyny, przez Brazylię i Paragwaj aż do Boliwii. Praca jezuitów w redukacjach przynosila wiele dobrych owoców, ale z powodów politycznych jezuici musieli opuścić te tereny. Pomnikiem wielkości tamtych czasów sa ruiny wielu redukcji, które przetrwaly aż do dzisiaj. Najbardziej znane to San Ignacio Guazú, Jesús, Trinidad, Santa Maria w Paragwaju, San Ignacio Mini i Santa Ana w Argentynie, San Miguel w Brazylii. Na tych terenach obecnie pracuja także wspólcześni jezuici.
Współczesność
Jesienią 2006 r. do Paragwaju przybyło dwóch jezuitów z Polski oraz jeden kandydat do nowicjatu. O. Grzegorz Tęczar pracuje w Ciudad del Este (miasto na granicy z Brazylia) prowadzac między innymi duszpasterstwo mlodzieżowe. Przemyslaw Stadnik jest w Paraguari, gdzie odbywa swój nowicjat. O. Tadeusz Kotlewski pracował, do momemntu powrotu do Polski w 2008 r., w Asunción (ma zajęcia na tutejszej jezuickiej uczelni wyższej oraz prowadzi prace formacyjna i rekolekcyjna).
Zobacz też
  1. List z Paragwaju:  http://misjejezuici.blogspot.com/search/label/Paragwaj

wtorek, 11 grudnia 2012

Misyjność Jezuitów - Cz. 2

Misyjność jezuitów 
Rozmowa z Krzysztofem Dyrkiem SJ

Jednak wiara jest pierwsza.
Sprawiedliwość wypływa z wiary. Nie możemy być społecznikami, nie głosząc Jezusa Chrystusa, bo to jest zdrada Jego posłannictwa. W filmie ukazano dylemat, czy walczyć o sprawiedliwość w sposób pacyfistyczny, czy chwytając za broń. Odpowiedź brzmi: walczyć należy metodami ewangelicznymi - dobrocią, miłością, nieraz - po ludzku - przegrywając. Obumierając, by przynosić owoce.

Zatem interwencje zbrojne w tzw. celach pokojowych nie niosą pokoju, lecz wojnę. 
Zgodnie z wypowiedziami Ojca Świętego Jana Pawła II realizują cele polityczne i ekonomiczne dalekie od pokojowych. Oczywiście, pojawiają się sytuacje, kiedy trzeba powstrzymać siłą agresora.

Film także opowiada prawdę o jezuickich redukcjach paragwajskich. 
Redukcje są przykładem tworzenia chrześcijańskich wspólnot, gdzie ewangelizowano, troszczono się o wychowanie, zakładano szkoły, tworzono warsztaty pracy, uczono ludzi uprawiać ziemię itd. Oczywiście pojawiły się problemy polityczne, zazdrość i walki Hiszpanów z Portugalczykami...

Rywalizacja kolonizatorów i jak zawsze w historii próby manipulowania Kościołem. 
Czyli walka o wpływy. Jezuici, którzy nie podporządkowali się oczekiwaniom kolonizatorów i nie pozwolili sobą manipulować, ponieśli tego konsekwencje - zlikwidowano redukcje. Podobnie późniejsza kasata zakonu była wynikiem jego działania na rzecz sprawiedliwości.

Jakie wybitne postaci jezuitów w dziejach misji mógłby Ojciec przypomnieć? 
Jest ich cała plejada. Wymienię tylko niektórych: Matteo Ricci - misjonarz Chin, o. Johann Adam Schall von Bell, również zaangażowany w Chinach; św. Jan de Brito i bł. Rudolf Aquaviva, pracujący w Indiach; bł. Józef de Anchieta, apostoł Brazylii; święci męczennicy z redukcji paragwajskich: Roch González, Alfons Rodríguez i Jan del Castillo, kanonizowani przez Jana Pawła II w 1988 r.; św. Piotr Klawer, sługa murzyńskich niewolników w Kolumbii; św. Jan de Brébeuf i św. Izaak Jogues, misjonarze Huronów i Irokezów na terytorium dzisiejszej Kanady i USA. Ci ludzie wytyczali kierunek. Inni, którzy za nimi szli, naśladowali ich działalność.

Dawna Polska również miała wielce zasłużonych jezuitów-misjonarzy? 
Dawniej jezuici polscy byli skoncentrowani na misjach w krajach sąsiednich, głównie prawosławnych, w Rosji, na Ukrainie, Białorusi, w Rumunii, na Litwie i Łotwie.

Były to także tereny Drugiej Rzeczypospolitej. 
Ale i dalsze, jak Moskwa i Petersburg. Jezuici w dawnych czasach udawali się także do dalekich krajów misyjnych. Choćby o. Wojciech Męciński, który był posłany do Azji - przez Indie, Wietnam, Kambodżę dotarł do Japonii, gdzie poniósł męczeńską śmierć. Był o. Michał Boym, który pracował na dworze dynastii Ming, o. Maksymilian Ryłło działający w Grecji i na Bliskim Wschodzie, w Egipcie i w Bejrucie, gdzie stał u początku prowadzonego do dziś przez jezuitów Uniwersytetu św. Józefa. O. Ryłłę wspomina w jednym ze swoich listów Słowacki, który go spotkał w Bejrucie. Jeszcze bardziej znaczącą postacią był bł. o. Jan Beyzym, beatyfikowany trzy lata temu przez Jana Pawła II, opiekun trędowatych, założyciel szpitala dla trędowatych w Maranie na Madagaskarze, gdzie pracował, trudził się, szukał funduszy, walczył o sprawiedliwość i umarł wśród najbiedniejszych.

CDN...

wtorek, 4 grudnia 2012

Mołdawia

Historia

Jezuici uczestniczyli w misjach mołdawskich od 1588 na prośbę hospodara Piotra Kulawego i z polecenia nuncjusza Annibala z Kapui. Doprowadzili do zbliżenia księstwa z Rzymem. W latach późniejszych były to okazyjne wyprawy misyjne. M. in. w 1611 na misję został wyznaczony Franciszek Zgoda, który w 1612 został uprowadzony przez Tatarów na Krym. Dopiero od połowy XVII w. prowadzono systematyczną pracę.
Misja posiadała uposażenie Stanisława Brzozowskiego, który w 1646 zapisał 12-000 złp na majątku dziedzicznym Kocku, należącym do kolegium w Kamieńcu Podol. W 1661 wynosiło ono 12-500 złp z rocznym procentem 1000 złp. Misję otwarto w 1650. Pierwszym jej superiorem został Stanisław Szczytnicki 1652-62. W 1655 pracowało 5 jezuitów, po dwóch w Jassach i Kutnarach, a jeden był misjonarzem wędrownym. Misja była czynna ze zmiennym szczęściem do 1772. Główne stacje misyjne znajdowały się w Jassach i Kutnarach.
Stację misyjną w Jassach otwarto ponownie w 1885, a w 1888 jezuici przejęli w tym mieście Seminarium Biskupie. W 1889 utworzono misję mołdawską (Missio Moldavica), na którą złożyła się administracja siedmiu parafii stacji misyjnych (Bargaoani, Botosani, Ghearesti, Horlesti, Husi, Mihaileni, Tamaseni) i wielu filii parafialnych. Z misji tej wycofali się jezuici w 1906.
W l. 1924-32 działała Misja rumuńska zależna od Prow. Małopolskiej, podniesiona następnie do rangi wiceprowincji.
Zobacz też
  1. [J. Badeni], Missya mołdawska za Zygmunta III. Misje Katol. 1 (1882) 145-155;
  2. Tenże, Misjonarze polscy w Mołdawii w XVII i XVIII w. W: Tenże, Studia i szkice. II, Kr 1898 s. 199-260;
  3. Panaitescu, Influence de la littérature polonaise sur les Roumains aux XVI et XVII sičcles. W: Pamiętnik Zjazdu Naukowego im. Kochanowskiego. Kr 1931;
  4. J. Sygański, O wydaleniu jezuitów z Siedmiogrodu w r. 1588. NW 2 (1906-1909) 649-651;
  5. A. Veress, Epistolae et acta jesuitarum Transylvaniae temporibus principum Bathory. I II, Budapest 1911-1913
  6. Załęski, Jezuici III 823-859, V 1070-1092; ARSI, Congr 72 f. 341.